niedziela, 21 lutego 2016

Chapter 29

Justin's POV

                   Gdy wszedłem do studia przywitało mnie baczne spojrzenie Scootera. - Siema, Scooter. - przywitałem się z nim tak jak to zawsze robiłem, nie podziałało, gdyż ten wyraźnie nad czymś myślał. Czyżby szykowały się jakieś kłopoty?
- O co chodzi? - zapytałem w końcu, cały zdezorientowany sytuacją.
- ,,Justin Bieber widziany z Melanie Benson", ,,Justin Bieber kłóci się ze swoją dziewczyną we wszystko wmieszani znajomi pary", ,,Justin Bieber ma kochankę?", ,,Justin Bieber bije znajomego swojej dziewczyny"... - wyczytywał kolejną plotki o mnie, z których jakieś 50% to prawda. Paparazzi jak zawsze muszą we wszystko nos wtykać i o tego typu rzeczach, w których wychodzę na największego dupka, z setki razy pisać ,ale jakoś o dobrych rzeczach typu wydanie płyty to może z raz napiszą? Moje rozmyślenia przerwał głos Scootera. - Mam czytać dalej?
- Nie... - urwałem. - Nie trzeba... - mimo wszystko i tego ,że większość była wielkim nieporozumieniem, było mi strasznie głupio. Przynajmniej przez to ,że moja ,,kochanka" była w ciąży. Gdzie ja miałem głowę?
- Też tak myślę. - skomentował. - I jak zamierzasz mi to wyjaśnić?
- Nie wiem. Nie mam na to wyjaśnienia. - wzruszyłem ramionami.
- Owszem masz, Justin. - przewrócił oczami.
- O ile dobrze pamiętam ,to w najbliższym czasie, nie masz żadnej sesji, a już na pewno nie z Melanie.
- To już nie można spotkać się z koleżanką. - udałem.
- Bądźmy szczerzy, Justin ,ty jej nawet nie lubisz...
- Może się coś zmieniło.
- Błagam Cię, Justin ludzie się tak szybko nie zmieniają. - powiedział i miał rację. - To zamierzasz mi powiedzieć prawdę.
- Dobrze. - powiedziałem.
- Czekam. - skomentował.
- Bo Melanie jest w ciąży. - powiedziałem przyciszonym tonem ,ale Scooter i tak to dobrze usłyszał.
- Justin, nie mów mi tylko ,że to twoje dziecko. - wstał zastanawiając się nad czymś.
- Niestety. - powiedziałem prawie ,że niesłyszalnie, no ale nie dla wszystkich.
- I jak zamierzasz ,to rozwiązać? - zapytał.
- Proponowałem jej usunięcie. Nie będę z nią i z wielu względów nie mogę, po za tym nie uważam ,by nadawała się na matkę. - wytłumaczyłem. - Zaproponowała mi ostatnim razem ,,związek" ,ale ja kocham Cat.
- Trzeba coś z tym zrobić Justin. A przede wszystkim nikt nie może się o tym dowiedzieć, to może Cię zniszczyć. - powiedział.
- Wiem. - odparłem, ciągnąc za końcówki swoich włosów.
- Trzeba ją do tego przekonać. - powiedział w końcu ,bo długim na myśleniu.
- Co masz na myśli...?

Cat's POV

                - O której macie samolot? - skierowała ciocia pytanie do moich rodziców ,gdy jedliśmy obiad.
- O 19-stej. Więc na lotnisku musimy być gdzieś tam o piątej. - powiedział tata. A ja tylko słuchałam ich rozmowy zajadając się bezmięsnym spaghetti cioci. Szczerze, nie będę tęsknić.
- Więc musimy wyjechać za jakąś godzinę. - powiedziała ciocia.
- Cat zbliżają ci się wakacje. Pomyśleliśmy ,że mogłabyś do nas do Angli przylecieć. - zaproponowała mama.
- Pomyśle o tym. - powiedziałam nie zbyt zadowolona z propozycji. Było mi tu dobrze ,a w Angli nikogo nie znałam ,więc wizja mnie samej w Londynie, a rodziców w pracy, niezbyt mi się podobała.
- Mój kolega z pracy ,ma córkę w twoim wieku, myślę ,że mogłybyście się dogadać ,gdybyś postanowiła jednak nas odwiedzić. - kontynuował ,na co przytaknęłam.
                  - Zapomniałam z góry ładowarki. Weźmiesz? - słyszałam odgłosy z przedpokoju. Rodzice się pakowali ,ja grałam na telefonie w ,,Piano Tiles 2" ,natomiast Chaz grał w need for speeda na xboxie.
- Zamierzasz do nich w wakacje pojechać? - zapytał.
- Na razie nie mam tego w planach, może pojadę pod koniec wakacji na jakiś tydzień nie więcej. - wzruszyłam ramionami.
- Spoko. - skomentował i wrócił do gry.
Ja natomiast dostałam widomość.
Justin:
Co dzisiaj robisz, skarbie? :-* Może byśmy się spotkali.

Szybko odpisałam.
Ja:
Chyba się nie uda, zaraz będziemy wychodzić zawieść rodziców na lotnisko i wrócimy zapewne wieczorem.

Otrzymałam odpowiedź zwrotną.

Justin:
ok, w takim razie wpadnę do ciebie wieczorem.

Zaśmiałam się do telefonu.
- Cat, idziesz? - zawołała ciocia.
                     - Będziemy tęsknić. - powiedziała mama przytulając mnie. - Tylko nie narób kłopotów cioci i przemyśl wyjazd. - dodał tata i również mnie przytulił. Po pożegnaniu się ze mną, pożegnali się z moją ciocią.
- Dzięki, Jud. - powiedziała moja mama do cioci.
                     Siedziałam u siebie w pokoju od jakiejś godziny pstrykając zapalniczką, skoro już tylko to mi zostało... i zastanawiając się ,czy Justin mówił serio o tym ,że zamierza do mnie wpaść o tej porze, choć szczerze nawet nie wiedziałam kiedy. Mój pokój wypełniła muzyczka ,,Faded" Alan Walker ,co znaczyło ,że ktoś do mnie dzwonił. Zdziwiłam się ,kiedy okazało się ,że nie był to Justin ,tylko Kylie. Odebrałam i nawet nie zdążyłam powiedzieć ,,cześć" ,gdyż Kylie mi nie dała:
- Hej. Jutro godzina 21:00 idziemy do Extreme Club ,będzie z nami Chaz ,więc weź też Justina. Zgadzasz się? Okej, to cześć.
Cała Kylie, czyli nie mam wyboru i idę ,przynajmniej mogę zabrać Justina ze sobą i będzie też Chaz więc nie będzie tak źle. Ale mam nadzieję ,że Drake'a nie będzie, bo nie za fajnie ,było pomiędzy nim i Justinem.
Gdy tak rozmyślałam o jutrzejszej imprezie i zastanawiałam się co na siebie włożę, drzwi od mojego pokoju się otworzyły ukazując w nich uśmiechniętego Justina. - Tęskniłaś? - niemal natychmiastowo zeskoczyłam z łóżka ,by się z nim przywitać. Owinęłam ręce wokół jego szyi ,a on swoje delikatnie wokół mojej talli i pocałowałam go czule w usta ,dając mu znać ,że właśnie tak było.
                       Byliśmy w trakcie oglądania kolejnego odcinka ,,American Horror Story" na moim laptopie ,gdy sobie o czymś przypomniałam.
- Masz jutro wieczorem czas? - zapytałam.
- Mam ,a co? - pytając się poruszył śmiesznie brwiami na co zachichotałam.
- W takim razie idziemy na imprezę, Kylie do mnie dzwoniła. - powiedziałam.
- Mmm... - przytaknął Justin.
- To znaczyło ,że się zgadzasz? - zapytałam.
- No, tak. W końcu ,ktoś Cię musi przypilnować. - powiedział mając na myśli ,to jak się skończyła ostatnia impreza, na której byłam.
Wróciliśmy do oglądania filmu.
                       O jakiejś trzeciej w nocy zdałam sobie sprawę ,że Justina nie ma w łóżku. Podniosłam się i zauważając otwarte okno prowadzące na taras, udałam się w tamtą stronę ,tam go zastając. Stał tyłem do mnie w samych bokserkach i podpierał się rękoma.
- Czemu nie śpisz? - przytuliłam go od tyłu, on zauważając to złapał moje ręce odwracając się w moją stronę.
- Nie mogłem spać. - wzruszył ramionami. - Ale ty powinnaś, masz jutro szkołę. - dodał ,na co się skrzywiłam uświadamiając sobie to. On natomiast jedną ręką pogładził mój policzek, jego dotyk mnie uszczęśliwiał.
- Już nie mogę się doczekać ,kiedy razem spędzimy te wakacje...


**********************************************************************
Rozdział napisany mimo ,że jestem zawalona nauką :-(. Dziękuję za wasze komentarze pod ostatnim postem, cieszy mnie to ,że czytacie mój blog. :-*


2 komentarze:

  1. To jest Meeeeega ! Najlepsze FF jakie kiedy kolwiek czytałam :3

    OdpowiedzUsuń