poniedziałek, 22 maja 2017

Chapter 40

Cat's POV

               Obudziłam się koło w pół do siódmej, gdyż moje próby zaśnięcia przez całą noc były na marne. Justin jeszcze spał wtulony we mnie. Czułam na sobie jego ciepły spokojny oddech. Delikatnie ściągnęłam z siebie jego rękę, tak aby go nie obudzić i  po cichu poszłam w stronę łazienki.
                Po orzeźwiającym prysznicu z rana, ubrana już w to zeszłam na dół zrobić sobie kawę.
- Dzieńdobry. - powiedziałam ,gdy zobaczyłam u progu wejścia do kuchni tatę Justina.
- Dzieńdobry. - odpiwiedział tym samym. - Jak Ci się spało?
- W porządku. - skłamałam, bo nie chcialam doorowadzić do niezręcznej sytuacji.
- To dobrze. - odpowiedział i po krótkim namyśle dodał - Pójdę się teraz umyć, bo za jakąś godzinkę będę musiał zawieść dzieciaki na zajęcia. Jaxona na piłkę nożną,a Jazmyn na zajęcia taneczne.
- Jasne..rozumiem. Zresztą Justin niedługo pewnie się obudzi.
I tak Pan Bieber poszedł się myć a Justin chwilę potem zszedł przecierając jeszcze po drodze oczy.
- Witaj skarbie. - przywitał się zachodząc mnie od tylu ,gdy właśnie upijała łyka kawy i całując mnie czule w policzek.
- Witaj Justin.
- Jak ozięble. - skomentował śmiejąc się. - Wcześnie dziś wstałaś.
- Racja. - odpowiedziałam. - Jakoś sama z siebie się dzisiaj obudziłam wcześniej.
- To do ciebie raczej nie podobne ,ale pewnie zmiana miejsca..to dlatego.
Po zrobieniu sobie także kawy usiadł obok mnie jeszcze na w pół przytomny.
- Dzisiaj jedziemy na obiad do mojej mamy..a później wracamy do domu. - przypomniał.
- Wxiem pamiętam... i znowu denerwuje się jak diabli... - skomentowałam.
- Czym? - zapytał nie bardzo rozumiejąc.
- Tym samym Justin..tym czy mnie zaakceptuje. - odparłam jakby było ,to najoczywistszą rzeczą na świecie.
- Ja jakoś wogóle się tym nie przejmowałem ,gdy miałem poznać twoich rodziców i wyszło całkiem nieźle. - wzruszył ramionami.
- Bo było to niespodziewane. - odparłam.
- Nie przejmuj się. - skomentował. - Mój tata Cię polubił.. więc mama też powinna nie mieć z tym problemu. Zresztą Ciebie nie da się nie lubić. - dodał całując mnie w czoło i przytulając.
                Po południu wyruszyliśmy spod domu taty Justina ,a mój oddech z każdym kolejnym przemieżanym kilometrem stawał sie mniej spokojniejszy.
Gdy sobie uświadomiłam ,że jesteśmy już prawie na miejscu i nie ma już odwrotu myślałam ,że
padnę na zawał. Ale taka była rzeczywistość. Gdy Justin wjechał na podjazd i zaparkował seój samochód, wysiadłem z niego powoli i ostrożnie. Razem z Justinem podeszliśmy do drzwi i zadzwoniliśmy do drzwi dając o swoim przyjeździe zmać. Drzwi otworzyła na drobna i niska kobietka o ciemnych włosach. - Cześć mamo. - od razu zawołał uszczęśliwiony Justin i zamknął ją w niedźwiedzim uścisku. Gdy odsunęli się od siebie ,kobieta dopiero zauważyła moją obecność. - A ty pewnie musisz być Cat. Justin tak wiele o tobie opowiadał. - sięgnęła myślami do wcześniejszych chwil.
- Dzieńdobry. Miło wreszcie Panią poznać. - powiedziałam.
- Oh, proszę.. mów mi Pattie, nie jestem wcale aż tak stara.
                   - A więc na codzień ...?
- Chodzę jeszcze do liceum. - skomentowałam.
- Ah. - odparła.
- I jak Ci się mieszka w Kanadzie? - zapytała.
- Dobrze..a nawet bardzo dobrze i myślę ,że to dzięki Justinowi.. - uśmiechnęła się najpierw do mnie później do Justina na wspomniane przeze mnie jego imię.
- Długo już jesteście razem? - tego pytania się spodziewałam i momentanie zamarłam.
- Od 4 miesięcy. Jakoś tak. - odpowiedział Justin. ,,Jakoś tak" już ja mu dam za jakoś tak :D Ale przynajmniej wybrnęliśmy z niekomfortowej sytuacji.
                I tak miło spędziliśmy weekend u rodziców Justina w przyjemnej atmosferze z bardzo miłymi i otwartymi ludźmi. Pewnie z moimi rodzicami byłoby znacznie trudniej.
- I jak było. - spytał Justin ,gdy wsiedliśmy już do jego samochodu.
- Fajnie. Naprawdę masz spoko rodziców. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Teraz czekam aż poznam twoich. - skomentował.
- Przecież poznałeś. - odpowiedziałam.
- Tak, ale jako twój kolega, no a może bardziej kolega twojego brata.
- Czemu Ci tak bardzo na tym zależy? Czemu tak bardzo się z tym spieszysz. Justin nie mam nawet jeszcze 18 lat, ty masz 23.
- Serio, czyli jednak różnica wieku między nami ma dla ciebie aż takie wielkie znaczenie. Super.
- Justin, dobrze wiesz ,że nie o to mi chodziło. Miałam na myśli to ,że moim rodzicom byłoby znacznie trudniej pogodzić się z faktem ,że mam chłopaka. Ich zdaniem powinnam teraz siedzieć w domu i się uczyć ,a co najwyżej z koleżankami do kina wychodzić.
              Nic nie powiedział. Jechaliśmy w ciszy do domu.
- Wejdziesz na trochę? - zapytałam ,gdy byliśmy już przed moim domem. Nienawidziłam tej niezręcznej ciszy między nami, nienawidziłam kiedy się kłóciliśmy.
Popatrzył się w nadzieję na pogodzenie się jeszcze dzisiaj wypisaną na mojej twarzy.
- A nie masz mnie już na dzisiaj dosyć? - zapytał pół żartem pół serio.
- Ja nigdy nie mam Cię dosyć. - odpowiedziałam pewnie. - Nawet kiedy się kłócimy.
          Wysiadł z samochodu, ja zrobiłam to samo. Poszliśmy w kierunku domu, gdzie w środku ani nie zastaliśmy Chaza ani cioci Judith.
- No, a więc czy to oznacza ,że...
- ...mamy wolną chwilę. - dokończył za mnie uśmiechając się i poruszył brwiami. Co pewnie miało wyjść zachęcająco ,a wyszło przezabawnie, bo nie wytrzymałam i się roześmiałam. - Taaa ,to chyba to oznacza.
- Lepiej mnie nie denerwuj ,bo właśnie mam na ciebie teraz kurewską ochotę. - skomentował.


piątek, 3 lutego 2017

Chapter 39

Cat's POV

             Justin już pojechał, a ja i Chad mieliśmy dzisiaj powspominać dawne czasy. - To ,co kebab i The Walking Dead ? - zapytał. Przytaknęłam. Nie wybieraliśmy się na żadną imprezę, bo o 7 Chad miał mieć samolot.

Justin's POV

                   Dzisiaj ja i Cat mieliśmy pojechać na weekend do mojego taty. Było to dla mnie ważne, bo miała poznać moją rodzinę, a ona ją.
- Już się nie denerwuj. - zaśmiałem się ,gdy Cat nerwowo stukała paznokciami.
- Justin, to ważne, bo co jeśli mnie nie zaakceptują... - wytłumaczyła mi swoje obawy.
- To wtedy uciekniemy na koniec świata i będziemy żyć długo i szczęśliwie jak w bajkach
- Justin...Nawet z tego nie żartuj.
- Po prostu jestem pewien ,że Cię polubią, a ty nie masz się czego obawiać. - puściłem jej oczko.
Ta westchnęła nie mając już kolejnego argumentu i odwróciła się w stronę okna. Właśnie w radiu leciał mój kawałek ,więc puściłem na maksa i zacząłem sobie podśpiewywać ,a że było czerwone to zacząłem tańczyć jak mogę, Cat nie mogła powstrzymać śmiechu, wiedziałem ,że ją tym rozluźnie.
Gdy piosenka się skończyła posłałem uśmiech w jej stronę, który odwzajemniła ,nadal się śmiejąc.
             Pół godziny później byliśmy już na miejscu. Cat niechętnie odpieła pas ,gdy zaparkowałem przed domem mojego taty.
- Gotowa? - zapytałem.
- Chyba... - odpowiedziała.
- Chyba? - powtórzyłem ,to co powiedziała. - Nic się nie przejmuj. Z pewnością Cię polubią. Wyluzuj. - puściłem jej oczko. - A teraz daj mi tu swoje usta. - dodałem. Cat pocałowała mnie w usta.
           Drzwi otworzył nam mój tata. Przytuliłem się do niego na przywitanie. Poklepał mnie po ramieniu. Odsunęliśmy się od siebie.
- Dzień dobry. - powiedziała Cat na powitanie.
- Oh, a ty musisz ,być tą o której Justin nie może przestać gadać. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu. - powiedział i puścił jej oczko na ,co się uśmiechnęłam. Przytulił także i ją. - Witamy w rodzinie. - dodał.
Wkrótce pojawili się przy nas także Jazmyn i Jaxon. Oboje niemalże rzucili się na mnie. - Justin, to twoja dziewczyna? - zapytała Jazmyn.
- Tak, zgadza się kochana. - odpowiedziałem.
- Hej, Jazmyn jestem. - podeszła do Cat witając się z nią i podając jej swoją rączkę, Cat także odwzajemniła gest. - Cat. - uśmiechnęła się do małej.
Jaxon był nieco bardziej nie śmiały ,ale zaraz po Jazmyn także się z nią przywitał.
        Po obiedzie Cat bawiła się z Jazmyn ,a ja z Jaxonem. Mój tata pojechał do miasta załatwić pare spraw.
- Dobrze radzisz sobie z dziećmi. Lubią Cię. - skomentowałem ,gdy położyliśmy już ich spać.
- Justin... -  zaczęła.
- No, co taka prawda. A może by tak...? - nawet nie dokończyłem ,a ta stanowczo odparła. - Nie.
- A co gdyby ,no wiesz, stało się to przez przypadek. - niczego nie planowałem, rozumiałem Cat i jej potrzeby, to że najpierw musi szkołę skończyć ,ale po protu chciałem wiedzieć jakby postąpiła ,gdyby doszło do takiej sytuacji.
- To wtedy... - miałem już usłyszeć odpowiedź, ale mój tata wrócił.
- Wrócimy do tej rozmowy jeszcze. - powiedziałem, a Cat zrzędła mina. Chyba nie chciała odpowiedzieć ,tego o czym nawet nie chciałem myśleć...
Zeszliśmy na dół.
- Hej, tato. I jak wszystko załatwiłeś, co miałeś? - zapytałem.
- Tak, tak. - odparł.
- To co może coś obejrzymy ? - zaproponował.
- Jasne, czemu by nie? - spojrzałem na Cat,a ta przytaknęła.
Usiedliśmy na dużej kanapie w salonie, a mój tata przyniósł każdemu z nas piwo. Mój tata włączył jakąś komedię ,która akurat leciała w telewizji. Oglądaliśmy. Położyłem rękę na udzie Cat ,która siedziała koło mnie, ta się spięła i spojrzała na mnie. Spojrzałem w jej oczy ,a ta odwróciła wzrok w kierunku telewizora. Westchnąłem ,ale nie zabrałem swojej ręki z stamtąd. I tak przez resztę wieczoru dopóki Cat nie stwierdziła ,że idzie spać. Tata postanowił ,że przyniesie jeszcze piwa i obejrzymy razem jakiś meczyk.
Po meczu poszedłem na górę. Gdy już byłem w pokoju ściągnąłem z siebie ubrania. Pozostając w samych bokserkach położyłem się do łóżka, kładąc się obok Cat, blisko i obejmując ją w pasie. Odsunęła się ode mnie i ściągnęła moją rękę, nie spała. Westchnąłem, patrząc w sufit. Podjąłem się drugiej próby. Przybliżyłem się do niej i zamknąłem ją w objęciu, tak ,że nie miała jak się wyswobodzić. W końcu przestała próbować ,gdy zbliżyłem swoje usta do jej. Rozluźniła się, byliśmy blisko. Całowaliśmy się, namiętnie i nic nas innego nie obchodziło niż my sami. Odsunęliśmy od siebie nasze usta by złapać oddechu. Cat się uśmiechnęła, ja też. Tego mi brakowało. I myślę ,że nie tylko mi :3.
- Kocham Cię.
- Ja ciebie też mała.

Tym razem krótszy rozdział, ale to dlatego ,że koniecznie chciałam coś dla Was wstawić. Tak mi wstyd za moją dłuższą nieobecność, że aż moje wytłumaczenie nie wydają się wystarczające. Trochę mi się ostatnio w życiu pokomplikowało... Porywy i przegrywy miłosne :)))) Tak to u mnie ostatnio było... Ale cóż, choć życie czasami lubi nam dopiec ,to trzeba się wziąć w garść i być pozytywnej myśli ,że będzie lepiej. Co do kolejnego rozdziału ,to wole nic nie obiecywać, żeby nie było. Ale... Postaram się teraz więcej czasu spędzać na bloggerze. Papa, trzymajcie się:) buśki

piątek, 25 listopada 2016

Chapter 38

Justin's POV

                  Minęło pare dni odkąd ja i Cat wróciliśmy z wakacji, każde z nas zdążyło już wrócić do swojego życia. Nie zrozumcie mnie  źle. Po prostu ja zająłem się pracą ,a Cat miała jeszcze wakacje. Z powodu wydania nowej płyty  nie widywaliśmy się zbyt często. A mnie nachodzić zaczęła Melanie. Chciałem wierzyć ,że mnie okłamuje i nie jest w ciąży. Ale niestety, jej brzuch urósł. Wkrótce także media to zauważyły, a Melanie nakarmiła ich fałszywą opowiastką ,za którą jej zapłaciłem. Westchnąłem, tak rozmyślając i paląc już kolejnego papierosa przed studiem.
Postanowiłem napisać do Cat, tak dawno się ostatnio widzieliśmy i tak bardzo jej teraz potrzebowałem...

Cat's POV

               Kiedy na wyświetlaczu pojawiła się nowa wiadomość od Justina o treści ,że do mnie przyjedzie za jakąś godzinkę zdębiałam. Odpisałam tylko ,,ok" ,nie siliłam się nawet na żadne serduszka. Moją głowę nawiedzały myśli jak Justin zareaguje na mojego gościa...

Justin's POV

                  Po skończeniu pracy w studiu, tzn. ostatnich poprawek do nowej płyty ,która miała ukazać się już w poniedziałek, wsiadłem do samochodu i ruszyłem w kierunku domu Cat. Po ostatniej jej wiadomości mogłem twierdzić ,że była, zła ,albo obrażona, albo miała okres, sam już nie wiem.
        Po zaparkowaniu swoją corvette przed jej domem poszedłem do drzwi i zapukałem. Osoba ,która mi je otworzyła nie była ani Cat, ani Chazem ani Panią Sparks*.
- Kto ty ? - zapytałem  patrząc na chłopaka.
- Chad, jestem. - podał mi dłoń. Spojrzałem na nią i też mu po chwili podałem. - Justin.
- Mogę wiedzieć kim jesteś ? - dopytywałem się.
- Aaaa, no tak. Jestem chłopakiem Cat. - odparł po chwili. A ja nie byłem w stanie wydobyć z siebie słowa. CO DO CHOLERY ??? Zaczął się ze mnie śmiać. - Cat Ci nie powiedziała?
Nic nie mówiłem po prostu patrzyłem na niego ze złością w oczach i zastanawiałem się ,co mnie ominęło.
- Jestem najlepszym przyjacielem Cat z Nowego Jorku. - zaśmiał się ponownie. - Żałuj mordo ,że nie widziałeś swojej miny. - powiedział a jego śmiech był jeszcze głośniejszy.
Byłem zły, z tego się nie żartuje.
Przepchnąłem się przez niego do środka, mówiąc po drodze jeszcze - Nie jestem twoją mordą. - po czym zacząłem wołać Cat.
- Justin? - zawołała z góry.
- Nie duch święty. - odpowiedziałem i ruszyłem na górę. I pomyśleć ,że liczyłem na spokojny wieczór z moją dziewczyną.
- Kochanie? Tutaj jestem. - powiedziała ze swojego pokoju.
Zastałem ją pakującą swoją torebkę.
- Hej. - powiedziałem. Ta zauważając mnie podeszła do mnie, oplatając ramionami moją szyję i całując mnie czule w usta. Tego mi było trzeba, jednak nie zmieniało to faktu ,że nadal byłem w zły. Może w innym momencie byłoby ,to śmieszne ,ale dzisiaj naprawdę nie miałem najlepszego humoru.
- Niech zgadnę już Cię czymś wkurzył? - zaśmiała się. Czymś wkurzył, huh? Wystarczyła jego obecność.
- Wybierasz się gdzieś? Tzn. hmm coś planujesz? - zapytałem zmieniając temat.
- Tak, z Chadem idziemy do pizzerii, może pójdziesz z nami? - zaproponowała.
- Nie chciałbym Wam przeszkadzać. - odparłem krótko, patrząc wszędzie tylko nie na nią.
- Chad to mój najlepszy przyjaciel, Justin. Po za tym myślę ,że poznanie się dobrze by Wam zrobiło. - odparła.
- Skoro tak bardzo Ci na tym zależy. - odparłem. - To mogę iść.
Uśmiechnęła się.

Cat's POV

               Pół godziny później siedzieliśmy już w pizzerii. Ja, Justin i Chad. I nikt się nie odzywał. Postanowiłam przerwać ciszę. - Co wybieracie?
- Peperoni. - odparli obaj w tym samym czasie. Miałam ochotę się roześmiać ,ale po tym jak na siebie złowrogo spojrzeli już nie.
- W takim razie nie mam wyboru i się do Was dołączam. - powiedziałam.
Podeszła do nas kelnerka. - Jedna duża peperoni i trzy piwa. - powiedziałam.
- Nie mogę wracam później samochodem. - skomentował Justin.
- To zostaniesz u mnie na noc. - wzruszyłam ramionami.
Trzeba było jakoś rozluźnić atmosferę, a co jej lepiej nie rozluźni jak alkohol;-)
- No więc jak tam lot ? - zapytałam Chada. Byłam dzisiaj chyba prowadzącym rozmowę.
- Cały przespałem. - odparł. Skinęłam głową.
- Justin jak tam nowa płyta ? - Boże, czułam się jak w przedszkolu ,ale tego sytuacja wymagała ,gdy po jednej stronie siedział chłopak ,a po drugiej najlepszy przyjaciel.
- W poniedziałek wychodzi. - wzruszył ramionami biorąc łyk piwa.
Zrezygnowana przewróciłam oczami. Prędzej ,czy później będą musieli ze sobą porozmawiać.
- O i jest nasza pizza. - ucieszyłam się jak dziecko ,gdy kelnerka postawiła przed nami pizzę.Każdy się zajął swoim kawałkiem.
Nie minęła chwila ,a pizzy już nie było i piwa również. Po zapłaceniu rachunku, poinformowałam chłopaków ,że idę do toalety ,a oni zostali sami. Mówiłam ,że prędzej ,czy później będą musieli ze sobą porozmawiać, i tego się właśnie obawiam...

Justin's POV

                 Gdy Cat poszła do toalety postanowiłem zrobić krok w dobrą stronę i zaproponowałem Chadowi wyjście na papierosa. Chłopak przystanął na propozycję. Pomyślałem ,że to dobry sposób ,by dowiedzieć się czegoś o tamtej Cat, tamtej Cat ,której nie znałem i która mieszkała kiedyś w Nowym Yorku, z dala ode mnie ,a ja przez ponad rok nie wiedziałem ,co się z nią działo.
- A więc ,Chad, powiedz mi jak był Cat w NY ? - zapytałem. Ten tylko podniósł jedną brew ze zdziwienia ,ale odpowiedział na moje pytanie. - Masz na myśli jak było Cat po waszym zerwaniu ?
- Między innymi.
- No, więc jak poznałem Cat, to była grzeczna, spokojna dziewczyna, często chodziła smutna, jakby zdołowana. Mówię tak ,bo poznaliśmy się dopiero w szkole. Oh, wbrew pozorów poznała tam wiele przyjaciół, nawet miała chłopaka przez... miesiąc...? z resztą się spotykała, ale nigdy ,żadnemu nie pozwalała się do siebie za bardzo zbliżyć. Byli to raczej chłopcy na imprezy ,którzy mieli 18+ lat. Nie powiem Cat popełniła parę błędów ,raz jej się trafiło też być na policji... - rozszerzyłem oczy. MOJA CAT NA POLICJI ??? - ...ale nic u niej nie znaleźli ,za to u jej towarzysza zbyt wiele i wkrótce skazali go na 3 lata w zawieszeniu. Ale z tego ,co zauważyłem ,przy tobie dorośleje, staje się ,,lepsza". Nie wiem jak to robisz ,ale rób to dalej. - uśmiechnąłem się na jego słowa. Jednak moją głowę nadal dręczyły jego słowa. Nie sądziłem ,że tak wyglądało wtedy życie mojej Cat... - Ale jeżeli ją skrzywdzisz drugi raz, to będziesz miał ze mną do czynienia. - przerwał moje rozmyślanie. Wprawdzie nie zamierzałem krzywdzić Cat, ale dobra. A nie chwila... w sumie to robiłem... ciążą Melanie. - Ma się rozumieć. - odparłem ,klepiąc go po ramieniu. Zauważyłem ,że dołączyła do nas Cat. Już ja sobie z nią porozmawiam...ale może na osobności.

Cat's POV

              Starałam się skorzystać z toalety w miarę szybko, mimo kolejki, i wrócić zanim chłopcy by się po zabijali. Gdy wyszłam z toalety nie  było ich już w środku. Po głowie krążyły mi już najgorsze scenariusze, jednak tego ,co zobaczyłam po wyjściu z pizzerii się nie spodziewałam.
Obaj normalnie ze sobą gadali, mało, z daleka można by było pomyśleć ,że są najlepszymi przyjaciółmi.
- Czy coś mnie ominęło ?

Justin's POV

                   - Czy coś mnie ominęło? - zapytała Cat. To raczej ja powinienem jej się o to pytać. Jednak zostawiłem ,to na później ,kiedy będziemy już sami.
- To ,co wracamy ? - zapytałem.
                  I tak wróciliśmy. Chad poszedł na górę spać do pokoju gościnnego, tłumacząc się ,że jest zmęczony dniem i chętnie by się już położył. My również poszliśmy do pokoju Cat.
Cat poszła do łazienki przebrać się w coś do spania, a ja w tym czasie z siebie zdjąłem ciuchy, zostając w samym bokserkach. Kiedy Cat wróciła przebrana leżałem już na jej łóżku.
- Przepraszam Justin ,że Cię nie uprzedziłam ,ale sama się dowiedziałam dopiero dzisiaj rano. - powiedziała wtulając się we mnie.
- Okej. - odpowiedziałem i dodałem. - Jednak nie to mnie martwi...
-  A co ? - zdziwiła się.
- Miałem okazję dowiedzieć się dzisiaj czegoś o tobie ,czego ty sama mi nie powiedziałaś.
- Tzn ? - była nadal zdezorientowana.
- Czy kiedy ze sobą zerwaliśmy brałaś narkotyki ? - zapytałem w prost.
Odsunęła się trochę ode mnie ,jednak ja nadal ją obejmowałem ,próbując coś wyczytać z jej oczu.

Cat's POV

               Pytanie Justina całkowicie zbiło mnie z tropu. Nie spodziewałam się tego. Nie spodziewałam się ,że wyciągnie najgorsze brudy z mojej przeszłości. Nie mogłam mu powiedzieć prawdy, bo to mogłoby mu złamać serce. Jego natarczywe spojrzenie wywiercało we mnie dziury. Przepraszam Justin. - Nie brałam. - odpowiedziałam głaszcząc ręką jego policzek. Miałam ochotę się rozpłakać ,gdy przypomniałam sobie tamtą noc ,gdy zabrano mi wszystko ,co tak naprawdę mnie ratowało.
- Kłamiesz. - syknął. Ból w jego oczach ,był nie do opisania. - I jak my mamy się ożenić ,jak ty nawet  nie chcesz mi powiedzieć prawdy o swojej przeszłości. Czy serio aż tak mi nie ufasz...? - westchnął.
Spojrzałam w górę na ścianę w przeciwnym razie na widok jego smutnych oczu bym się rozpłakała. Zaczęłam opowiadać.
- To było dokładnie rok temu. Zaczęły się wakacje ,a ja nie wiedziałam ,co zrobić ze swoim życiem. Moja paczka wyjechała. Taylor na Florydę, a Chad do brata do San Francisco. Zostałam sama. Pewnej nocy wracałam z imprezy, szłam jakąś boczną uliczką ,jakby obumarłą i nagle zatrzymał się samochód, z którego wyszedł facet, byłam zbyt pijana ,by zorientować się ,że coś jest nie tak. Gościu szybko przygwoździł mnie do ściany budynku, bez drogi ucieczki, przystawił mi nóż do gardła i powiedział ,że jeśli pisnę choćby słówko ,to mnie znajdzie i zabije. Zaczął odpinać guzik swoich spodni ,jedną ręką dalej mnie trzymając. - spłynęła mi łza po policzku na samą myśl, był taki obrzydliwy... Justin zauważając to splótł ze sobą nasze dłonie. Wiedziałam ,że jemu też musi ,być ciężko słuchając tego. - Wtedy pojawił się on. To on mnie wtedy uratował od tego obrzydliwego faceta. Nie chciał mi pozwolić samej wracać , wziął mnie do swoich znajomych, mówiąc ,że rano odwiezie mnie do domu, bo sam był pijany. Gdy tylko przekroczyłam próg jego domu od razu zauważyłam ,że z jego współlokatorami coś jest nie tak. On sam skrywał w sobie swoją naturę. To on wprowadził mnie w ten świat, tamtej nocy, tłumacząc mi, że to mi pomoże. I tak zaczęłam brać regularnie ,a on był jednocześnie moim chłopakiem, wybawieniem i dilerem. Było tak dopóki nie wrócili Taylor i Chad z wakacji i nie zauważyli ,że coś jest ze mną nie tak. Nie chciałam ich słuchać, nie chciałam słuchać ich ględzenia o terapii. Wolałam wychodzić z nim. Od czasu do czasu pomagałam też mu handlować. I tak było póki nie złapała nas policja, a wtedy już było tylko gorzej. On dostał 3 lata w zawieszeniu za to co u niego znaleźli i za to ,że był pod wpływem. A po mnie kolejnego dnia na posterunku przyjechali rodzice, obyło mi się bez kary tylko dlatego ,że jestem niepełnoletnia. - gdy skończyłam swoją opowieść ,spojrzałam się w bok na Justina ,był smutny, a jego oczy jak i moje się szkliły, wiedziałam, że był teraz mną bardzo rozczarowany.
- Przepraszam, Justin. - dodałam. - Nie zdziwię się jak ze mną zerwiesz... - dodałam, jego oczy momentalnie się rozszerzyły.
- Oszalałaś?! Za ,co miałbym z tobą zerwać ,za to ,że ,gdy zerwaliśmy troszkę pogubiłaś się w życiu? Fakt, jestem na ciebie zły ,za to ,że ćpałaś ,bo to mogło mieć naprawdę tragiczne skutki ,gdyby nie jak sądzę twoi przyjaciele, ale to nie znaczy ,że miałbym z tobą zerwać. Kocham Cię... - westchnął. - Mimo to wszystko i to moje w tym zadanie ,by dopilnować Cię, abyś więcej w życiu takich głupot nie popełniała.

Rozdział tym razem dłuższy i trochę namieszałam :-D No, nic... Mam nadzieję ,że Wam się rozdział podobał. Dziękuje za nowe wyświetlenia, obserwatorów, komentarze. Teraz tak mnie zainspirowaliście ,że coraz częściej zasiadam do komputera ,by coś napisać. Do następnego<3

czwartek, 17 listopada 2016

Chapter 37

Justin's POV


                  Byliśmy już w klubie. Wszyscy razem, jak za dawnych czasów. Tęskniłem za tym. Może nie za klubami, bo w ostatnich latach zdarzyło mi się trochę narozrabiać... Ale za spędzaniem czasu 24 h z tymi ludźmi, z ludźmi ,których kocham i przy których jestem lepszym człowiekiem.
           Musnąłem swoimi ustami policzek Cat, która siedziała mi na kolanach. Byliśmy już po paru drinkach i dawało się to odczuć. Gdy była ze mną mogła śmiało tyle pić.
- Awww... Justin nasza piosenka właśnie leci, chodź tańczyć ! - od razu wstała ze mnie i ciągnęła mnie za rękę w stronę parkietu. Podniosłem się uśmiechając do niej.
            Nasza piosenka nie była ani wolna ani szybka, po prostu ciągnęła za sobą masę wspomnień, choćby nasz pierwszy pocałunek. 
            Złapałem Cat za ręce i przysunąłem do siebie, skracając przestrzeń znajdującą się miedzy nami do minimalnej. I tak w kółko odrywaliśmy się od siebie i przyciągaliśmy do siebie w rytm muzyki. Zabrałem swoje ręce z rąk Cat i złapałem ją za biodra ,którymi kołysała ,,spokojnie kochanie ,te biodra i tak się znajdą dzisiaj pode mną" - uśmiechnąłem się na tą myśl. Zacząłem składać mokre pocałunki na jej szyi pod koniec piosenki. Gdy się kończyła pocałowaliśmy się tak jak wtedy... 3 lata temu.

Cat's POV

            - Dawaj idziemy z stąd. - powiedział mi przy uchu Justin. Chwilę się zastanawiałam, ale club nie był teraz dla mnie tak istotny jak kiedyś, gdy po 5 dniach w budzie marzyałam by się nachlać do nie przytomności, ale byłam sama... Teraz mam najcudowniwjszego chłopaka na świecie z którym wszędzie mogę spędzać czas.
             Ja i Justin wyszliśmy, nie informując o tym nawet Chaza i Kylie, którzy znikli gdzieś w tłumie.
            Szliśmy teraz we dwoje, sami, z dała od otaczających nas ludzi i nużącej rzeczywistości. Szliśmy wzdłuż plaży. Justin obejmował mnie swoim ramieniem ,a nasze ciała w trakcie marszu się ze sobą co chwila stykały.
- Emm... Cat... - zaczął Justin. - Co byś odpowiedziała ,gdybym Cię teraz zapytał o rękę ? - w końcu się wysłowił. Wyszczerzyłam oczy.
- Justin ,ty chyba... - nie dał mi dokończyć.
- Odpowiedz. - skomentował.
Nie wiedziałam ,co mam myśleć. Ogólnie wyłączyłam myślenie w tej sytuacji.
- Jesteśmy za młodzi, tzn. ja jestem. - odpowiedziałam odwracając wzrok. Błagam ,by nie zrozumiał mnie źle...
- Co chcesz przez to powiedzieć ?
- To ,że myślę iż powinniśmy z tym zaczekać... - westchnęłam.
- Czemu? - zaśmiał się. Akurat tego to się nie spodziewałam. - Przecież zaręczyny to jeszcze nie ślub...
- No niby tak, ale jest to pewnego rodzaju złożenie przysięgi. - w tej sytuacji nawet nie wiedziałam ,co mówię.
- Przysięgi wierności ? Myślałem ,że mamy to już dawno za sobą...

Justin's POV

          - Przysięgi wierności ? - Myślałem ,że mamy to już dawno za sobą... - skomentowałem. Szczerze spodziewałem się lepszej reakcji na moją propozycję, ale po części ją też rozumiałem. Jest młoda, pewnie nawet nie myślała o mnie jako o mężu, o dzieciach i tak dalej. Ale ja też nie miałem tego dosłownie na myśli. Za parę lat ślub, dzieci - owszem - Ja po prostu chciałem mieć to za sobą, chciałem mieć pewność ,że między nami za jakiś czas się nic nie zmieni ,albo ona mnie nie zostawi, chciałem być z nią bliżej, chciałem ,aby miała we mnie wsparcie jako przyszła rodzina, chciałem też mieć od niej 100 % wsparcie i chciałem wiedzieć ,że jest tylko moja. W tej sytuacji się powstrzymałem od tego pytania. Zaczekam z tym.
- Justin, ja Cię kocham... - powiedziała zatrzymując się przede mną i patrząc mi w oczy.
- Wiem skarbie, ja ciebie też. - odpowiedziałem gładząc ją ręką po policzku, moją drugą miałem cały czas z nią złączoną.
- Ja po prostu uważam ,że my na razie nie potrzebujemy tego papierka jako dowód naszej miłości. - dodała. Nic nie powiedziałem, więc kontynuowała. - Rozumiem twoje potrzeby ,i ja też tego samego chcę ,ale czy nie możemy z tym zaczekać z rok, pół roku. Bo widzisz Justin, po części czuję się jeszcze dzieckiem i nie jestem do końca gotowa do tej roli. - słuchałem uważnie każdego jej słowa i postanowiłem przystanąć na jej propozycję.
- Dobrze. - westchnąłem. Kochanie szykuj się na to ,że za pół roku uklęknę przed tobą z pierścionkiem zaręczynowym. 
- Nie bądź zły. - spojrzała na mnie z miną szczeniaczka ,łapiąc mnie także za drugą rękę.
- Na ciebie ? - zadał pytanie retoryczne. - Nie mógłbym. - i połączyłem nasze usta ze sobą.
         Szliśmy dalej plażą. Oddalaliśmy się coraz bardziej od klubów, barów i ludzi. Zatrzymałem się ,a Cat ze mną. Nie oceniajcie mnie. Czasem miewam takie postrzelone pomysły... Zdjąłem z siebie wszystkie ubrania i poszedłem do wody prosząc Cat ,aby dołączyła do mnie.

Cat's POV

              Moje oczy się jeszcze bardziej rozszerzyły ,gdy zobaczyłam ,że Justin zdejmuje z siebie wszystkie ciuchy i zmierza w kierunku wody. Był nagi.
- Skarbie, chodź do mnie. - zawołał. - I zdejmij z siebie tą sukienkę. - dodał śmiejąc się pod nosem.
- Oszalałeś ? - zapytałam. - Nic pod nią nie mam. - nie byłam tak śmiała jak Bieber.
- No właśnie wiem. - skomentował ,a na jego twarz wkradł się łobuzerski uśmieszek. Był już do połowy w wodzie.
- No chodź. Bo sam po ciebie przyjdę. - Nim zdążyłam przeanalizować to czy nie powinnam wiać zanim wrzuci mnie do tej lodowatej wody nagą ,było już za późno. Justin raz, dwa mnie podniósł i zaczął nieść w kierunku morza. Moje wyrywanie się było na nic. Po drodze ściągnął ze mnie jeszcze sukienkę i rzucił w kierunku swoich leżących ubrań.
- Czy już mówiłam jak bardzo Cię nienawidzę ? - zapytałam.
- Słyszałem to od ciebie już setki razy. - zaśmiał się i mnie postawił. Woda sięgała do połowy naszych ciał. Postanowiłam ze względu na to ,że nadal było widać moje cycki udać się bardziej w głąb. Justin podążył za mną. Zatrzymałam się ,gdy woda sięgała mi już do szyi.
- I ,co kochanie nie jest tak źle ? - stwierdził.
Złapał mnie za ręce i przysunął bliżej siebie. Nim zdążyłam mu w jakiś sposób zaprzeczyć wepchnął mi język do gardła. Nasze języki toczyły ze sobą walkę. A ja przestałam się już przejmować tym ,że jesteśmy nadzy, w morzu, o 3 nad ranem.

                Obudziłam się chyba o 11 rano ,leżałam w łóżku. Chyba musiał mi się wczoraj urwać film. Jednak doskonale pamiętałam fakt iż kochaliśmy się w morzu. I było cudownie...Ale ciii...
Spojrzałam w bok Justin jeszcze słodko spał, obejmując moje ramie ręką.
                 Chwilę się jeszcze patrzyłam jak śpi i cicho pochrapuje. Weszłam też na instagrama ,by przejrzeć nowe zdjęcia moich znajomych. Chad i Tay jak zawsze spędzali tak samo czas, Chad w skateparku z kumplami, Taylor na zakupach z koleżankami z naszej klasy. Kurcze, tęskniłam za nimi, za naszymi wspólnymi od pałami, imprezami, wyjściami, nie wracaniem do domu przez cały weekend, nawet za sprzeczkami z policją i lądowaniem w komisariacie. Westchnęłam, będzie trzeba ich w końcu odwiedzić. Wstałam po cichu, starając się nie obudzić Justina. Poszłam do kuchni, z skąd wziełam 2 tabletki na ból głowy i popiłam je wodą. Za gotowanie nawet się nie brałam z moimi zdolnościami kulinarnymi. Poszłam pod prysznic.
                   Po wzięciu chłodnego prysznicu, założyłam na siebie świeże ubrania. Gdy wyszłam z łazienki ,akurat zastałam obudzonego już Justina.
- Hej, skarbie. - przywitałam się z nim.
- Hej, księżniczko. - także się ze mną przywitał.
Usiadłam na skraju łóżka i się z nim pocałowałam na przywitanie. Siedział w telefonie, więc oparłam się o jego nagą klatę i zaczęłam bawić się palcami. Także zajęłam się telefonem.
- Jak się czujesz ? - zapytałam nie będąc w stanie niczego innego wymyśleć.
- Oprócz tego ,że strasznie boli mnie głowa po wczorajszym ,to dobrze...a nawet bardzo dobrze. - odpowiedział odkładając komórkę na szafkę nocną. Przyglądał mi się teraz, zaczął bawić się moimi włosami.
- A ty ? - zapytał.
- Ja ? Świetnie. - odparłam. Podniosłam się z niego.
- Dobra, pora wstawać. - westchnął ,także się podnosząc. - Bo kto inny jak nie ja zrobi nam śniadanie. - zaśmiał się. A ja lekko uderzyłam piąstką w jego ramię ,pokazując mu ,że to wcale nie było śmieszne.
              Justin na śniadanie zrobił nam naleśniki ,które zjedliśmy z syropem klonowym. - Przy twoim karmieniu przytyję niedługo z jakieś 10 kg i będę wielorybem. - zaśmiałam się ,gdy skończyliśmy jeść.
- Nie marudź. - zaśmiał się Justin. Po czym zmierzył mnie wzrokiem. - I nie masz się czego bać. - ocenił.
Pocałował mnie w usta w przejściu po czym poszedł się umyć.

Tak bardzo Wam dziękuje za to ,że mnie nie zostawiliście, jesteście tu, czytacie. Dziękuje Wam także za miłe komentarze ,po których przeczytaniu ,gdy tylko wróciłam ze szkoły od razu poprawił mi się humor i zasiadłam do pisania. Co do komentarza o tym ,że ,,chyba Justin i Cat niedługo zostaną rodzicami" ,to powiem tyle ,że wątek ten się pojawi ,ale więcej szczegółów zdradzać nie będę. BTW Jak wrażenia z koncertu? Byliście? Dla mnie koncert mógłby nie mieć końca :D
Pytanie? - TT: @BeJatrine
Zawsze i chętnie odpowiadam ;)
Mam nadzieje też ,że rozdział Wam się spodoba i  ciekawa jestem waszych opinii<3

środa, 12 października 2016

Chapter 36

Cat's POV

                - Chaz...? - zapytałam niedowierzając i rzucając mu się na szyję.
- Nie, duch święty. - zaśmiał się.
- Nie wieże, co ty tu robisz ? - zapytałam ,bo wcześniej Chaz i Kylie planowali spędzić całe wakacje razem.
- Justin, nas zaprosił, a przez nas mam na myśli mnie i Kylie. - wytłumaczył.
- Justin, to wspaniale. - przytuliłam się do niego.
- Kochanie, kto to był. - usłyszałam idącą w naszą stronę Kylie. - Cat ?!- krzyknęła z radości i mnie wyściskała.
- Kylie! - także miałam ochotę krzyczeć z radości, ale zabrakło mi tlenu w płucach ,gdyż ta miała szalenie mocny uścisk.
- To ,co dziś wieczór club? - zapytała wszystkich.
- Dobry pomysł. -pochwalił Chaz.
- To, co idziemy? - zapytał mnie Justin. Ja i club? oczywiście ,że tak!
- Jasne ,że tak.
- To ,co robimy coś dzisiaj? - zapytał wszystkich Justin.
- Plaża? - zaproponowała Kylie.
- To widzimy się za godzinę, tam. - wskazał Justin.
- Dobra. To do zobaczenia. - odrzekł Chaz.

             - Aż godzinę? - zapytałam zdezorientowana Justina, gdy szliśmy do naszego ,,domku".
- Pomyślałem, że muszę się tobą przez ten czas zająć...
- Zająć? Hmmm... Co przez to masz na myśli ...? - zaśmiałam się.
- Dowiesz się. - powiedział ,a na jego twarzy pojawił się znaczący uśmieszek.

             Gdy tylko Justin zamknął za nami drzwi do naszego domku, rzucił się na mnie i zaczął mnie czule całować.
- Czy już mówiłem jak bardzo Cię kocham? - zapytał.
- Powtarzasz to co 5 minut. - zaśmiałam się. Jego ciepły oddech otulał moją skórę na szyi.
Zbliżył się bardziej i szepnął mi do ucha. - Oh, naprawdę...? W takim razie muszę poprawić swój wynik... - skomentował. - Kocham, kocham, kocham Cię Cathrine J. - dodał i zatopił swoje usta mocno w mojej szyi. Zaczął ssać moją skórę bez opamiętania ,aż do momentu ,gdy pojawiła się tam malinka.
Gdy oderwał swoje usta ,dotknęłam szyję w tym miejscu i syknęłam, tyle samo ile dawało to przyjemności, tyle samo bólu.
Jego ręce wędrowały po moich biodrach. Przysunął mnie do siebie. Nasze ciała się ze sobą stykały tak jak poprzedniej nocy. A w moim brzuchu pojawiło się to samo ciepłe uczucie. Tak bardzo go kochałam...

               - O są...! No nareszcie! - skomentowała nasze pojawienie się Kylie, która z Chazem już tu siedziała przez jakiś czas.
- Co wam aż tyle zajęło? - zapytała, a na mojej twarzy pojawiły się nie kontrolowanie rumieńce. Tak, zrobiliśmy to znowu... I było wspaniale jak zawsze.
- Aha. Rozumiem. - skomentowała Kylie. Domyśliła się co było przyczyną jak tylko się na mnie popatrzyła. Zasłoniłam swoją twarz dłońmi.
Chaz i Justin spojrzeli na siebie porozumiewawczo.
- Oj, skarbie słabo się kryjesz. - zaśmiał się Justin i mimo tego ,że zasłaniałam swoją twarz dłońmi pocałował mnie w policzek.

               - Oj, stara kwitniejesz! - zaśmiała się Kylie ze mnie ,gdy poszłyśmy popływać bez chłopaków.
Uśmiechnęłam się. Nie miałam co zaprzeczać, taka była prawda. Moje życie z Justinem u boku, bez żadnych problemów było dużo lepsze niż te w Nowym Yorku.
- To samo mogę stwierdzić o tobie. - także skomentowałam postawę przyjaciółki.
Uśmiechnęła się.
- A ty lepiej opowiadaj jak było?!- zaśmiała się na pół morza moja przyjaciółka zmieniając temat.
- Ale ,co było? - udałam ,że nie wiem o co chodzi.
- Nie udawaj głupiej, Cat, to chyba jasne ,że chodzi mi o seks! - znowu głośno się zaśmiała, a ja po ciekawskich spojrzeniach paru ludzi, miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
- Kylie! - upomniałam przyjaciółkę. - Ciii!
- No, przepraszam. Ale mów już.
- No więc, było normalnie, zrobiliśmy to i tyle.
- Ugh, Cat, jesteś nie możliwa. Może coś więcej? Bolało czy nie?
- Bolało ,ale nie aż tak jak myślałam ,że będzie, po za tym było cudownie, bo zrobiłam to z osobą ,którą kocham. - odpowiedziałam szczerze na jej pytanie.
- Oh, Cat, czasami zachowujesz się jak dziecko... - zaśmiała się kręcąc głową.
- A jak twój pierwszy? - zapytałam.
- No, było podobnie... - odparła, ale chba nie chciała kontynuować tego tematu. Czyżby Chaz był słaby w te klocki? Nie, no żartuje.

Justin's POV

               - Ej, stary. I jak tam wam? - zapytał Chaz ,gdy brałem łyk piwa, które właśnie sobie kupiliśmy.
- No, wiesz, normalnie, dobrze, tzn. inaczej niż z innymi. - odpowiedziałem.
- Inaczej? - zapytał.
- Lepiej, najlepiej. - sprostowałem. - Po raz pierwszy to robiłem z osobą, którą naprawdę kocham.
- W takim razie miło mi to słyszeć... Tzn. inni by się pewnie wkurzyli o to ,że najlepszy kumpel kręci z siostrą (moją , ale nie ja. Cieszę się ,że jesteście razem, bo znam Cie Justin i wiem ,że jesteś dla niej dobrym kandydatem... - uśmiechnąłem się.
- Kandydatem...? - zapytałem się.
- Tzn. Chłopakiem, ale no wiesz jeżeli później ,by to przetrwało ,lub w między czasie coś się wydarzyło to może i kandydatem na męża... - nie mogłem przestać się uśmiechać. Mężem? Mógłbym już nim być nawet teraz, ale Cat była jeszcze nie pełnoletnia, i w sumie bałem się ,co mogłaby odpowiedzieć.
- Dzięki, stary ,że tak mi ufasz. - powiedziałem tylko.
- No problemo. - odparł. A ja zostałem myślami jakby to było ,gdybym poprosił ją o rękę.

Cat's POV

               Poczułam ręce oplatające moją talię od tyłu i niemal odskoczyłam, ale po chwili zdałam sobie sprawę ,że to Justin, więc się uspokoiłam, za to usłyszałam cichy śmiech tuż za swoim uchem. - BUU! HAHHA!
- Jesteś niemożliwy. - odparłam udając na krótko obrażoną.
- Ale twój!- zaśmiał się jeszcze bardziej. - Co...? - zapytał ,chcąc usłyszeć to ode mnie.
- Mój. - odparłam i poczułam na krótko jego usta na swoim policzku.

Po wzięciu krótkiego prysznicu wraz z umyciem włosów założyłam na siebie wcześniej przygotowany strój w którym miałam iść do klubu.
Zrobiłam mocniejszy makijaż niż zwykle ,a włosom pozwoliłam samym wyschnąć. Wyszłam z łazienki. Justin był już gotowy i jak zawsze wyglądał świetnie. - Uuu. kochanie... - skomentował. - Wyglądasz nieziemsko. - pocałował mnie w policzek.
- Uuu, kochanie... Ty też niczego sobie. - skomentowałam tak samo.
Uśmiechnął się.
- Jesteś niemożliwa. - zaśmiał się używając moich dzisiejszych słów.
- Ale twoja. - także użyłam jego wcześniejszych słów.
- Moja.

Przepraszam za moją nieobecność. Tak dużo się zmieniło...

piątek, 16 września 2016

Chapter 35

Justin'sPOV

                 Gdy się obudziłem moja księżniczka jeszcze słodko spała opierając swoją główkę na moim ramieniu. Noc dała mi przekonanie ,że jest moja i chce być tylko ze mną, w końcu mi się oddała...
- Justin...? - usłyszałem jej cichy głos, właśnie się budziła. Ah, jak ja kocham jej słodki głos...
- Dzieńdobry, kochanie. - przywitałem się z nią całując ją w czoło.
- Dobry, skarbie. - odpowiedziała otwierając swoje powieki.
- Jak Ci się spało ? - zapytałem.
- Dobrze, a nawet bardzo dobrze. - uśmiechnąłem się znacząco na jej słowa. - A tobie ? - zapytała.
- Także. - Nie dość ,że nasza noc była wspaniała ,to jeszcze mogę się teraz budzić każdego dnia u boku mojego skarba i nie musimy się martwić niczym.
- O czym myślisz ? - zapytała dziewczyna wpatrując się w moje oczy swoimi dużymi niebieskimi oczyma.
- O życiu, o nas. - podsumowałem, chyba nie muszę być zbyt ckliwy... Cat podniosła jedną brew na wzmiankę o nas.
- I o tym jak cudownie jest budzić się każdego dnia przy tobie. - dodałem.
- Awww, Justin jesteś taki uroczy. - skomentowała od razu.
- Uroczy ? - odparłem, tym razem ja podnosząc jedną brew do góry.
- Seksowny. - poprawiła się dziewczyna przewracając oczami. Uśmiechnąłem się na znak zwycięstwa.
- A tak w ogóle co to jest za przewracanie oczami ? Przecież wiesz ,że tego nie lubię. - skomentowałem.
- Bo jesteś uroczy. - drażniła się ze mną.
- S-E-K-S-O-W-N-Y. - przeliterowałem i dodałem. - W końcu sama tak powiedziałaś przed chwilą.
- Może kłamałam ? - zaśmiała się.
- Uwierz mi nie chcesz mnie okłamywać, skarbie. - uśmiechnąłem się sugerując coś w postaci zemsty.
- A co mi zrobisz Panie U-R-O-C-Z-Y ? - także przeliterowała.
- To. - odparłem i znajdowałem się już nad nią, łaskocząc ją gdzie popadnie, na co piszczała, próbując mi się wyrwać, ale byłem od niej silniejszy, i jej delikatne ręce nie dawały rady z moimi.
- Przestań. - zaśmiała się poprzez piski.
- Odwołaj to ,to może się zastanowię. - skomentowałem.
- Justin jesteś najseksowniejszym mężczyzną na tej planecie ! - wykrzyknęła, a ja uśmiechając się wstałem z niej.

- Ja zawsze wygrywam. - skomentowałem zanim udałem się do kuchni, a dziewczyna zaraz za mną.
- Nie zawsze. - odgryzła się, biorąc do ręki jabłko i jedząc je.
- Oj, kochanie, przyznaj ,że zawsze tak jest. - puściłem jej oczko, robiąc kawę. - Ty zamierzasz zjeść to jabłko ,jako śniadanie ? - zapytałem.
- No. - odpowiedziała.
- Chyba żartujesz. - odparłem. - To mało, a w końcu śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. - dodałem tłumacząc jej.
- Oj, już dobra niech Ci będzie Panie Dietetyk. - przewróciła oczami śmiejąc się. - Więc ,co zjemy na śniadanie?
- Już ja się tym zajmę, możesz iść wziąć prysznic ,a ja za chwilę do ciebie dołącze. - powiedziałem i uśmiechnąłem się dwuznacznie.
- Powiadają ,że lepsze od kawy. - skomentowała udając się do łazienki.

- Tęskniłaś za mną ? - zapytałem zachodząc ją od tylu w prysznicu i całując po ramieniu wzdłuż szyi. - Myślę ,że moja malinka wymaga drobnej poprawy. - zaśmiałem się, ssąc jej skórę, aż z jej ust wydobył się jęk. - To powiesz mi co jest lepsze niż kawa, albo mam lepszy pomysł, pokażesz ?
Zaśmiała się i odwróciła w moją stronę, rzucając się na moje usta swoimi. Objęła mnie rękoma na około szyi, a moja ręka powędrowała w okolicę jej tyłka, ściskając za pośladek. I gdy nasze ciała już nic nie dzieliło, wszedłem w nią, głęboko. Nasze ciała, mokre od wody, połączone ze sobą.
Poruszałem się w niej najpierw wolno doprowadzając ją tym do szaleństwa, dopiero później przyśpieszając, ona poruszając swoimi biodrami dostosowywała się do mnie.

Cat's POV

                Tym razem nie bolało, nie żeby wczoraj bolało bardzo ,ale na początku czułam trochę bólu, ale potem się rozkoszowałam po prostu naszą bliskością.
Justin wykonał kilka jeszcze ruchów, wolniejszych już i poczułam te niezwykłe błogie uczucie wypełniające mnie od środka. - Justin... - jęknęłam. Justin jeszcze poruszył się we mnie z 2 razy i sam również doszedł, jęcząc w moje usta. Wyszedł ze mnie.
Chwilę nam jeszcze zajęło ustabilizowanie oddechów, i później po prostu się umyliśmy, tzn. siebie nawzajem.
Założyłam na siebie szary crop top i do tego czarne szorty. Moje włosy były mokre, ale pozwoliłam im samym wyschnąć.
Justin także się ubrał...hmmm... w bokserki i szorty. Pozostawiając swoją górną partię ciała nagą.
- Gdybyśmy nie byli na tym poziomie związku powiedziałbym Ci ,abyś zrobiła zdjęcie, ale że jesteśmy razem, to pozwalam Ci się gapić kiedy i ile tylko chcesz. - zaśmiał się z tego ,że go opczajam.
- Idiota. - skomentowałam przewracając oczami,wymijając go i chcąc wyjść z pokoju. W ostatniej chwili pociągnął mnie za rękę w swoją stronę, przez co poleciałam do tyłu.
- Nie złość się, przecież wiesz ,że Cię kocham. - powiedział składając na moich ustach krótki pocałunek.
- Co nie zmienia faktu ,że... - dokończył za mnie. - Jestem cały twój i kocham jak na mnie patrzysz.
- Nie zmienia. - westchnęłam.

Po zjedzeniu śniadania, dosyć obfitego, które zorganizował Justin. - poszliśmy na spacer.
Gdy zatrzymaliśmy się przy innym domku hotelowym. Zapytałam - Justin, co my tu robimy?
- Nie wspominałem ,że mam dla ciebie niespodziankę. - zdziwiłam się.
Zapukał do drzwi, które po chwili otworzył...


środa, 29 czerwca 2016

Chapter 34

+18

Justin's POV

                    Myślałem ,że sprawa dotycząca Melanie i naszego dziecka jest już zamknięta. Mieliśmy to ustalić ze sobą bez pomocy sądu, a ja miałem płacić alimenty, oczywiście wcześniej upewniając się ,że to moje dziecko. 
                     Widząc ,że Cat jeszcze słodko sobie śpi, podniosłem się wiedząc ,że nic nam nie może zepsuć tego dnia i postanowiłem pójść zrobić kawę.
Gdy wstawiałem do ekspresso saszetkę z kawą Cat akurat się obudziła, miała na sobie mój biały t-shirt i wyglądała w nim zarówno słodko jak i seksownie. Bez makijażu była jeszcze ładniejsza.
- Cześć, kochanie. - uśmiechnąłem się na jej widok. Ta, po przeciągnięciu się i otarciu zaspanych oczu także się ze mną przywitała mówiąc - Hej, skarbie. - i całując mnie w policzek. Czułem jej rękę krążącą po plecach ,a ją samą wtulającą się we mnie.
- Zrobić Ci też kawy ? - zapytałem, gdy się ode mnie oddaliła i usiadła na drewnianym stołku przy wespie.
- Poproszę. - odparła ,a w jej kąciki ust wkradł się uśmiech. - To ja może w takim razie zrobię śniadanie. - zaproponowała podnosząc się.
- Nieeeeee! - przeciągnąłem specjalnie, gdyż wiedziałem ,że ją tym zdenerwuję. - Ty już się o nic nie martw, tylko usiądź, ja zajmę się śniadaniem, będzie lepiej dla wszystkich. - zacząłem śmiać się z jej talentu kucharskiego, no a raczej jego braku. Ta złożyła ze sobą ręcę i udała obrażoną. - Jajecznicę to ja akurat umiem zrobić... - zaprotestowała i usiadła z powrotem na swoje miejsce.
Po zrobieniu kawy postawiłem filiżankę jej i sobie, siadając obok niej. Ta nadal udawała obrażoną.Przytuliłem ją od tyłu obejmując ręką w pasie, a głowę kładąc na jej ramieniu. - No kochanie, nie obrażaj się już. - przeciągnąłem całując ją w miejsce kości policzkowej. Gdy nic nie odpowiedziała pocałowałem ją jeszcze raz i jeszcze raz ,aż dotarłem do jej ust, gdzie wtopiłem swoje, przetrzymując ten moment, do czasu ,gdy poczułem ,że się uśmiecha. Po woli oddaliłem swoje usta też się uśmiechając.
- Pomyślałem ,że moglibyśmy dzisiaj wieczorem pójść do clubu. - zaproponowałem.
- Fajny pomysł. - skomentowałam.
- Mam się pojawić w jednym z tutejszych klubów, by zrobić im reklamę. - dodał.
- Rozumiem.
                     Resztę dnia spędziliśmy na: pływaniu, spacerach po tutejszej okolicy, dokuczaniu sobie nawzajem, przytulaniu itd. Teraz czekałem na Cat ,która się jeszcze malowała w łazience. Widziałem już jej sukienkę mała, czarna z dużym dekoltem. Jak dla mnie zbyt dużo odsłaniająca, ze względu na to ,że jakieś inne typy będą się gapić na moją księżniczkę, i wyobrażać sobie to i tamto, no ale nie chciałem się już czepiać, a Cat by pewnie źle zrozumiała moje intencje.
                     Cat skończyła się malować i wreszcie mogliśmy ,,ruszyć na miasto". Spacerkiem dotarliśmy w niecałe 10 minut, zważając na to, że Cat miała na sobie obcasy, dotarliśmy do drzwi ze świecącym napisem ,,Locked Club". Wylegitymowaliśmy się u ochroniarza pokazując mu swoje dowody. Przepuściłem Cat w drzwiach i wszedłem zaraz za nią. I tak znaleźliśmy się w środku kolorowych laserów, świateł, basów a zarazem ciemnicy i odoru alkoholu, fajek i nie wiadomo czego jeszcze.
                       Starając się mówić dosyć głośno poinformowałem Cat ,że idę do DJ poinformować go ,że jestem i ma mnie do dyspozycji. Potem znalazłem się już na górze centrum DJ LOFI (jak się później okazało). Lofi od razu mnie poinstruował ,że zmiksuje początek kawałka ,który zaśpiewam. Wybrał ,,Where are u now".Zmiksował najpierw przejście z kawałka ,który puszczał do mojej piosenki i powiedział przez mikrofon. - Justin Bieber postanowił odwiedzić was dzisiaj i wnieść was w trochę swoje koncertowe klimaty" i przekazał mi mikrofon, z początku nie wiedziałem co powiedzieć ,ale później poszło z lekka ,,Hej, jestem Justin i zamierzam was rozkręcić, sprawmy żeby ta noc była nie zapomniana".

Cat's POV

                Gdy pierwsze takty piosenki rozbrzmiały po klubie, mogłam podziwiać jak Justin czuje się będąc w swoim żywiole w tle muzyki na scenie. Inni tańczyli do jego piosenki, więc ja też zaczęłam ledwie poruszać biodrami. Poczułam obecność kogoś za sobą, wiedziałam ,że to nie Justin ,bo Justin był na scenie, więc bałam się odwrócić ,by się dowiedzieć. W końcu się odważyłam i był to koleś starszy od Justina, z ciemnymi włosami, brodą, ciemną karnacją i masywną budową, aż mnie ciarki po plecach przeszły. Hmmm...Czyżby za dużo sterydów ? Próbowałam się od niego dyskretnie oddalić ,gdyż bałam się jak straszne mogą być tego skutki. Niestety, na próżno bo facet się do mnie przygwoździł. I gdy tylko zrobiłam dwa kroki do przodu pociągnął mnie za rękę w swoją stronę, tak ,że wylądowałam na jego klacie. Chciałam chociaż odwrócić twarz od niego, gdy czułam odór alkoholu nie do zniesienia, ale na próżno. Otworzyłam usta by powiedzieć mu żeby się ode mnie odwalił ,ale ten wykorzystał moment i włożył mi język do buzi. Odepchnęłam go od siebie z całej siły, co było bardzo trudne. Nie chciałam tego, nie chciałam się całować z tym facetem, nie chciałam się całować z żadnym innym facetem prócz Justina, nie chciałam go zdradzić. Nim zauważyłam udało mi się wyswobodzić z uścisku tego faceta a przed sobą zobaczyłam jak Justin uderza go z pięści prosto w nos. - Jeszcze raz tkniesz moją dziewczynę ! - zagroził mu. Szczęście ,że Justin był i znalazł się w odpowiednim momencie. - Chodź kochanie, idziemy z stąd. - powiedział do mnie i podał mi rękę ,którą złapałam. Gościu mógłby powalić nawet byka gdyby chciał ,ale przez alkohol i pewnie z innych względów sobie darował i poszedł, całej sytuacji przyglądało się zaledwie 5 osób znajdujących się w pobliżu reszta zajęła się sobą i była za bardzo upita ,by nawet zwrócić na to uwagę.
               Chwilę później znajdowaliśmy się już na zewnątrz klubu i szliśmy wzdłuż plaży. Justin miał ręce w kieszeni oraz zaciśniętą szczękę, nie odzywał się.
- Przepraszam. - odezwałam się pierwsza. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Przestań, przecież nic nie zrobiłaś. - odparł.
- Ale jesteś na mnie zły... - westchnęłam.
                Przez resztę drogi się nie odezwał, dopiero ,gdy usiedliśmy na moście przy domku westchnął i rzekł. - Nie jestem zły na ciebie... - spojrzałam się na niego ,ale on patrzył się gdzieś w dal. - Jestem zły na siebie za to ,że Cię nie upilnowałem i pozwoliłem ,aby ten typ Cię dotykał i pocałował.
- Justin to nie twoja wina, przecież... - chciałam ,aby przestał tak mówić. Nie dał mi dokończyć, wtopił się w moje usta. - To powinienem być ja. - powiedział i wrócił do pocałunku. Jego usta zsunęły się na moje. Serce dawało znać z każdym kolejnym pocałunkiem. Odsunął się ode mnie. Potrzebowałam go tak bardzo. Chciałam mieć pewność ,że nic nie jest w stanie nas rozdzielić, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Wstał i podał mi rękę ,abym skorzystała z jego pomocy wykonując tą samą czynność. Postąpiłam tak ,nie rozumiem za bardzo dokąd chce iść.
                   Przeszliśmy przez cały mostek i znaleźliśmy się już w środku. - Zamknij oczy. - nakazał, stojąc za mną. Zamknęłam je. Poczułam jego rękę obejmując moją talię. Zaczął mnie dokądś prowadzić. Przeszliśmy z jakieś 10 kroków i zatrzymaliśmy się. Czułam jego ciepły oddech na swoim ramieniu wzdłuż szyi. Pozostawił na mojej szyi krótki pocałunek i oddech jego piął się ku górze. - Teraz, kochanie możesz już otworzyć oczy. - szepnął w moje ucho.
                     Otworzyłam oczy i moje oczy ogarnęły pobłyski palących się świeczek na komodach. Na łóżku leżały płatki róż. Justin przeszedł obok mnie stając przede mną, w niezbyt dużej odległości, jeżeli to w ogóle można nazwać odległością. Czułam jak jego ciało przylega do mojego. Miałam tak wielką ochotę oddać mu się cała. - To teraz, kochanie możesz mi udowodnić ,że jesteś tylko moja, powiedział wtapiając mi się w usta.
                       Justin rozpiął mi sukienkę, nadal mnie całując i błądząc rękami po moich plecach. Suwak został rozsunięty. Przerwałam na chwilę pocałunek, odsunęłam się trochę i zdjęłam najpierw jedno ramiączko sukienki, a następnie drugie. Sukienka ze mnie niemalże spadła, miałam na sobie już tylko bieliznę. Justin ściągnął z siebie t-shit. Jego mięśnie otarły się o moją nagą skórę. Ciepło naszych ciał nas zespoliło ,gdy tylko przysunął się z powrotem do mnie. Złapał mnie za ręce z obu stron i przeciągnął mnie w ten sposób do siebie, siadając na łóżku. Przeciągnął mnie sobie na kolana. Usiadłam na nim rozkrakiem ,czułam pojawiające się wybrzuszenie w jego spodniach. Wpiłam się w jego usta, obejmując z obu stron rękoma jego szyję. Nasze usta się o siebie ocierały, powodując dreszcz. Tak bardzo go teraz pragnęłam.
                       Przewrócił mnie na plecy. Przesunął ustami po mojej szyi, wzniecając falę ciepła, która przebiegła przez moje ciało. Wbił się w moją szyję, z lekka pociągając za skórę swoimi zębami, następnie znowu ssąc. Rękoma doszukałam się paska jego spodni leeko zwisających. Rzozpięłam pasek, a następnie spodnie, Justin przerwał to co robił po to by ściągnąć z siebie spodnie do końca. Nie wrócił do mojej szyi, tylko zajął się moim stanikiem, rozpiął go sięgając rękoma za moje plecy i zupełnie zerwał go ze mnie, rzucając go gdzieś w kąt pokoju. Uśmiechnął się na widok mich nagich piersi. Przesunął lekko dłonią w ich okolicach i za nie złapał, pieszcząc je. Mój oddech stawał się cięższy. Później jego dłoń powędrowała w stronę moich majtek. Włożył dłoń pod moje majtki. Doprowadzał mnie tym do szaleństwa. Jego dłoń znalazła się pod spodem moich majtek na pośladku za który ścisnął, prawdopodobnie pozostawiając po sobie ślad.
                         Nim zauważyłam pozbył się moich majtek w taki sam sposób co stanika. Włożyłam rękę w miejsce jego wyraźnego już wybrzuszenia. Przesunęłam ręką po jego męskości wzdłuż góry. Dotykając za skrawek jego bokserek, pozbyłam się ich z niego. Byliśmy już w czystej naturze ,bez zbędnych rzeczy na sobie.
                          Zszedł ze mnie na chwilę, by wyjąć z kieszeni swoich spodni paczkę z prezerwatywą. Rozpieczętował ją ,a prezerwatywę założył na swój członek. Wracając na swoje miejsce, tzn, przede mną. Kładąc ręce po obu stronach mojej głowy schylił się i szepnął - A teraz daj mi poczuć ,że jesteś tylko moja. - i z całej siły wszedł we mnie.
                           Zaczął się we mnie poruszać najpierw wolno. Jęknęłam. Później szybciej. Moje paznokcie wbijały się w skórę jego pleców. Nie byłam w stanie nic powiedzieć ,ledwo co łapałam oddech. Złapał za mój podbródek kierując go tak bym utrzymywała z nim kontakt wzrokowy. Justin poruszał się coraz szybciej, wzbudzając we mnie ciepło i siłę podniecenia. Złączyliśmy ze sobą naszę ręce, wiedząc ,że to prawie ten moment. Justin zaczął poruszać się jeszcze szybciej. - Kocham Cię Justin. - Wyszeptałam ,a właściwie jęknęłam. - Też, Cię kocham. - wyszeptał Justin i w tym momencie oboje doszliśmy.
                           Poczułam błogie uczucie wypełniające mnie od środka. Czułam jak moja kobiecość zaciska się na jego penisie. Justin na mnie opadł. Chwilę później wyszedł ze mnie i położył się obok mnie. Złapaliśmy się za ręce. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową. - Kocham Cię, mała. - wyszeptał całując mnie w czoło. Nim zdążyłam odpowiedzieć zmrużył mnie sen.