niedziela, 24 kwietnia 2016

Chapter 32

Cat's POV

                Sfrustrowana opadłam na łóżko. Przeglądałam już od pół godziny swoje rzeczy, nie wiedząc co mam włożyć na zakończenie. To za krótkie, to za długie, tamto za ciasne. A o 14stej miałam zakończenie. Dodatkowo przypominając sobie o wyjeździe z Justinem skapnęłam się ,że nie mam kostiumu (nadal nie wiedziałam gdzie mnie zabiera, ale coś mi mówiło ,że jest tam ciepło). Do tego nadal nie wiedziałam ,czy ciocia wyrazi zgodę na mój wyjazd z Justinem. Ale jak na kobietę w średnim wieku, jest naprawdę równą babką, więc może jednak. Po za tym lubi Justina i może moi rodzice się nie dowiedzą, gdyż tu na miejscu to ona a za mnie odpowiada. Liczę na to. Jeszcze tego by brakowało: starzy ,którzy mają mnie gdzieś ,a jak przychodzi co do czego i chodzi o to ,że mam chłopaka ,to nagle jestem ukochaną córeczką tatusia. Śmieszne.
Wysłałam wiadomość do Kylie.
Do:Kylie
Pomyślałam ,że mogłybyśmy się po zakończeniu udać do galerii. Co ty na to ?

Od:Kylie
Świetnie się składa, bo potrzebuję kostiumu. Ale więcej ci opowiem potem !

Odłożyłam telefon zdając sobie sprawę ,że jest już godz. 13:20. Muszę się poprawić ,by wyglądać jak człowiek. Poszłam do łazienki w celu poprawienia swojej urody przez lekki makijaż. Wróciłam się do pokoju decydując się w końcu na taki outfit. Następnie do swojej torebki zapakowałam swój telefon i ruszyłam do wyjścia spotykając się w nim z Chazem, który jednak nie zamierzał zostać, lecz zapomniał kluczy.

                 Ja i Kylie spotkałyśmy się dopiero przed szkołą z naszymi znajomymi. Nawet Drake założył koszulę. Po przywitaniu się zaczęłyśmy gadać z Sam, nie wspominałam o niej, bo są to tylko stosunki z widzenia. Sam ,która wydawała się być jedną z tych pustych lasek ( jak ją oceniłyśmy na początku ) okazała się być całkiem spoko. Opowiedziała nam o tym ,że jej rodzice kupili domek w Malibu i że jeszcze w połowie wakacji się tam przeprowadza. Szkoda ,że dopiero teraz miałyśmy okazję z nią pogadać, w sumie równa z niej laska. Gdy zostało już tylko pięć minut do zakończenia, wszyscy zaczęli się zbierać na sali gimnastycznej, włącznie z nami.
                  Konkurs świadectw rozpoczął się równo o 14stej. W sumie nadal się zastanawiałam ,co ja jeszcze tu robię. W końcu na świadectwo z paskiem liczyć nie miałam co. Moja średnia mi na to nie pozwalała. Pomyślałam sobie ,że już po wakacjach będę w ostatniej klasie i uśmiechnęłam się sama do siebie.
                  Po jakże porywczym konkursie świadectw każda klasa ruszyła do swojej by odebrać swoje mniej porywcze świadectwa.
         
                 - To gdzie najpierw idziemy? - zapytała Kylie ,gdy byłyśmy już w galerii.
- Myślę, że najlepiej będzie jak zaczniemy od kostiumów. - podsumowałam potrzebę tej jednej rzeczy każdej z nas obie.
- Racja. - zgodziła się ze mną i nie pytając się o nic obie poszłyśmy do H&M.
                 W nasze ręce ( jak to my ) wpadły nie tylko kostiumy ,ale i wiele innych rzeczy. Pięć z 6 kostiumów jakie wybrałam okazało się nie być ,,tymi". Więc liczyłam na to ,że ostatni jaki miałam przymierzać okaże się odpowiedni. Chyba miałam farta ,bo ostatni był zdecydowanie najlepszy. Kylie ze względu na swoją piękną oliwkową karnację zdecydowała się na ten ,który również świetnie podkreślał jej kształty. Jestem pewna ,że Chaz będzie zadowolony z jej wyboru, bo jak zgaduję to również jego dotyczyło. Oprócz kostiumu zdecydowałam się też na okulary przeciwsłoneczne. Po kupieniu tych ważniejszych rzeczy jak to logika dziewczyn udałyśmy się do Burger Kinga na obiad.
                Po odebraniu swoich tac z jedzeniem usiadłyśmy przy wolnym stoliku ,gdzieś na końcu sali.
- Więc mów. - zagadnęłam Kylie ( jak widać w złym momencie ,bo ta już zdążyła sobie napakować do buzi garść frytek ). Rozpakowałam swojego cheeseburgera czekając na historię szatynki.
- A więc wczoraj, jak to zwykle, ze względu na mojego brata poszliśmy po imprezie do Chaza. Większości nie będę Ci opowiadać, bo sama wiesz. Powiedział mi wczoraj ,że chce ze mną wyjechać. Jedziemy na Florydę na 2 tygodnie. - powiedziała końcówkę z wyraźną ekscytacją w głosie.
- To super. - ucieszyłam się razem z nią
- A jak ty? - zapytała ,gdy kończyłam jeść swojego cheeseburgera.
- Było podobnie, różnica w tym ,że ja nie mam pojęcie ,gdzie chce mnie zabrać. - powiedziałam zgodnie z prawdą, nadal nie dawało mi to spokoju.
- A no tak, Chaz coś wspominał. - powiedziała jakby sama do siebie.
- Wspominał, o czym ? - zapytałam ja ,,jak zwykle ta mało wiedząca".
- Nieważne, ale nie masz się czego obawiać ,a kostium Ci się przyda. - powiedziała puszczając mi oczko. Przynajmniej tyle.
              Po obiedzie poszłyśmy do reszty sklepów. W czasie zakupów zdecydowałam się również na to ,a Kylie postawiła na szukienkę.
              Gdy wróciłam do domu spakowałam swoją walizkę na jutro, a Justin wpadł na chwilę dać zgodę mojej cioci. Ciocia podpisała ją bez oporów. Wyszliśmy na zewnątrz na taras.
- Musi Cię naprawdę lubić - zażartowałam. Jednak Justin był widocznie myślami gdzie indziej.
- Co jest ?- zapytałam ,czym jego uwagę zwróciłam ku sobie.
- Nic, po prostu jestem zmęczony i tyle. - uśmiechnął się do mnie słabo.
                Później nasza rozmowa długo nie trwała. Pożegnaliśmy się i Justin pojechał do siebie.


**************************************************
Nareszcie roździał udało mi się napisać. Jestem już po egzaminach więc wracam do gry :-D i tak jak dawniej. Do zobaczenia w poniedziałek.:-)

niedziela, 20 marca 2016

Chapter 31

Cat's POV

                 -Justin, nie jestem jeszcze na to gotowa. - powiedziałam powodując ,że zaprzestał wykonania czynności. Podniósł się ze mnie i usiadł na skraju łóżka tyłem do mnie. Był zły...? Także się podniosłam zakładając na siebie z powrotem stanik ,który znajdował się jeszcze chwilę wcześniej na podłodze. Nie wiedząc do końca jak wybrnąć z takiej sytuacji, przytuliłam go z zaskoczenia od tylu. -  Przepraszam. - powiedziałam, na co się dziwnie spiął pod moimi rękami otulającymi jego gołą klatę. - Przestań. - zaciął się. - To nie twoja wina. Ja to rozumiem i poczekam aż będziesz tego chciała. - dodał odwracając się w moją stronę tak ,że nasze spojrzenia się ze sobą spotkały.
- Nie o to chodzi... Bo w sensie ja chce ,ale... - przerwał mi.
- ...Boisz się. - podsumował. Nic nie odpowiedziałam, a moje oczy popatrzyły w dół. Jednego jestem pewna - moje policzki już są całe czerwone. Oh, co za szczęście ,że w takich chwilach mam na sobie makijaż.
- Cat. - zdjął z siebie moje ręce i usiadł z boku, podniósł mój podbródek ku górze, mają nadzieję , że moje oczy skontaktują się z jego. - Spójrz na mnie. - podniosłam swoje oczy wreszcie na niego. Jego miodowe tęczówki wywiercały w moich niebieskich niemalże dziury. - Jestem tu i będę. Zaczekam. - pokiwałam tylko głową zakładając kosmyk swoich włosów za ucho. Justin ostrożnie przybliżył swoje usta do moich. Gdy dzieliły już je tylko milimetry wtopił sie w nie nagle. Pocałunek przerodził się w coś więcej ,gdy nasze języki toczyły ze sobą walkę.

Justin's POV

                    Sygnał dochodzący z mojego telefonu, informujący mnie o przychodzącej widomości sprawił ,że zachłysnąłem się przecierając swoje zaspane oczy. Sprawdziłem ,czy Cat przytulona z boku mojej klaty się nie obudziła. Ta nie poruszona moim nagłym ruchem ani sygnałem wywołanym przez telefon dalej spała. Swoją drogą wyglądała słodko.
Sięgnąłem telefon ze stolika, odblokowując ekran, od razu otworzyłem nową wiadomość:

Scooter:
Umówiłem nas z Melanie dzisiaj o 13, spróbuj się nie spóźnić :-D

Jęknąłem w duchu z niezadowolenia. Spotkanie się z nią ,było ostatnią rzeczą ,którą chciałbym zrobić. Nie miałem wyjścia. Muszę załatwić tą sprawę jeszcze przed wyjazdem w przeciwnym razie, będę nękany myślami typu Co jeśli Cat się dowie? Co będzie z moim dzieckiem?
Szybko nie zastanawiając się wystukałem odpowiedź zwrotną:

Ja:
Postaram się :-D

Była dopiero 9:30, więc skoro miałem jeszcze dużo czasu, a Cat jeszcze spała to wszedłem na instagrama w celu przejrzenia nowych zdjęć.
Cat się zaczęła przebudzać, lecz mocniej wtuliła się w moją klatę, na której czułem ciepło jej równego oddechu. Ręką ,którą ją obejmowałem pogłaskałem ją lekko po plecach. - Cześć, księżniczko. - wychrypiałem.

Cat's POV

               - Cześć, księżniczko. - usłyszałam głos Justina i mimowolnie otworzyłam powieki. Było mi tak dobrze w jego ramionach, no ale cóż pora wstać. - Cześć, Justin. - przywitałam się z nim, podnosząc się do pozycji siedzącej. Moje włosy musiały teraz przypominać tsunami. Justin odłożył swój telefon na szafkę, którego zresztą wcześniej w jego rękach nie zauważyłam. Cmoknęłam go tak szybko ,że prawie niezauważalnie na powitanie w usta. Jednak niezbyt niezauważalnie, bo ten przewrócił się na bok ku mojej stronie. Pochylił się nade mną napierając na mnie swoim ciałem i wtopił się w moje usta gwałtownie nie dając szans zaprzestania temu. Moję ręce obejmowały jego szyję ,a jego męskość napierała na mnie z coraz większą siłą. Justin nie zaprzestawał całowania się, pozostawiając tylko krótkie przerwy na odetchnięcie. Jego dłonie błądziły po moim ciele. Moje ręce przesunęły się wzdłóż jego karku aż do włosów ,gdzie pociągnęły za ich końcówki. Justin jęknął w moje usta. Odsunął swoje od moich na chwilę - I co ja mam z tobą zrobić ? - zapytał. Wiedząc ,że go tym zachęcę przegryzłam wargę bardzo powoli ,a on swoje usta tylko oblizał wracając po chwili do całowania mnie. Moje usta, które aktualnie były zające przez jego wygięły się w uśmiechu wygranej. Poruszyłam lekko biodrami, dla lepszej pozycji eiedząc ,że doprowadzę go tym do szaleństwa. Cóż, nie trudno stwierdzić ,że robiłam to z premedytacją. Zauważyłam, gdy łapaliśmy oddech ,że usta Justina wykrzywiły się w znaczącym uśmiechu. Wrócił do całowania się, tym razem bez języczka. Wykonywał na moich ustach niedbałe, mokre całusy, po chwili już nie tylko na ustach ,ale także na brodzie, szyi...coraz niżej. Zatrzymał się w okolicy mojego obojcz
Myka zasycając tam skórę i zaczepiając przy tym lekko swoimi zębami. Wiedziałam co to oznacza. Jedną ręką spoczywałam na jego szyi ,a drugą błądziłam po jego ciele. Jęknęłam na naszą bliskość i z powodu nowej pamiątki na moim ciele. Nasze nogi były ze sobą złączone, a ręce Justina oplatały moją tallię. Nagle ,gdy zaprzestał całowania mnie w okolicy szyi i obojczyków w celu przeniesienia się z powrotem na moje usta popchnęłam go na bok tak ,że teraz to ja znajdowałam się na górze, siedząc rozkrakiem na jego męskości. Justin zdezorientowany się na mnie popatrzył, a ja nie zwracając na to uwagi wtopiłam swoje usta w jego. Teraz moja kolej. Jego jedna ręka obejmowała moją talię natomiast druga...tyłek, ściskając go. Tak się bawimy? Moje usta wykonywały niedbałe pocałunki na jego ustach, szyi klacie... aż doszły do skrawka jego bokserek. Kątem oka widziałam ,że Justin już oddał się rozkoszy, a czułam ,że jego wybrzuszenie osiąga już poziom zenitu. Pozbyłam się jego bokserek ,na co się prawdopodobnie spostrzegł. Moim oczom ukazała się jego męskość. Oblizałam swoje wargi, wkładając go po woli do swoich ust ,gdzie powoli błądziłam po nim swoim językiem po nim i go zasycałam. Wiedziałam ,że Justin jest tym oszołomiony, gdyż musiał się tego nie spodziewać. Wsuwałam go i wysuwałam powodując grymas na jego twarzy. Wróciłam do poprzedniego zajęcia i zaczęłam go zssać. Wiedziałam ,że jest blisko ,a gdy już był na skraju pozwoliłam mu się spuścić, a ciecz przemieściła się przez mój przełyk. Wyciągnęłam go ze swoich ust. Po minie Justina łatwo można było stwierdzić ,że czuł się błogo. Zadowolona z siebie uśmiechnęłam się po kryjemu.
- Kochanie... To było... - przerwałam mu. - Nie rozmawiajmy o tym. - stwierdziłam zawstydzona wstając z łóżka i kierując się do łazienki w celu odświerzenia się i wzięci prysznicu, zgaduję ,że makijaż z wczoraj nadal pokrywał moją cerę tylko już nie w tych samych miejscach w których się znajdował wcześniej.
            - Nie da rady wcześniej? - usłyszałam jak Justin rozmawia z kimś przez telefon ,gdy zeszłam na dół. Stał odwrócony do mnie tyłem w stronę okna znajdującego się w salonie połączonym z kuchnią, więc pewnie mnie nie zauważył. Miał na sobie:szarą bluzę z fajnym czarno-białym printem na rękawach, beżowe zwisające luźno spodnie, czerwone trampki i czarny fullcap. Jedną ręką pociągał za końcówki swoich włosów jakby z frustracji. Nie odzywał się teraz, słuchał osoby z którą rozmawiał. Nagle odwrócił się w moją stronę i się widocznie spiął. - Dobra, ja kończę. Widzimy się o 13. - zareagował gwałtownie i nie czekając na reakcje osoby znandującej się po drugiej stronie telefonu zakończył połączenie. - Jenny* zrobiła nam jajecznicę z bekonem. - poinformował mnie Justin, z zestresowanego wykrzywiając usta w uśmiechu.
- Co wcześniej? - zapytałam. Nie chciałam wyjść na jakąś natrętną dziewczynę, co każde podejrzene zachowanie jej chłopaka sugeruje jej zdradę. Jednak ździwiła mnie reakcja Justina w chwili ,gdy zeszłam ,bo zwykle bywał wyluzowany i prawie nigdy się nie spinał, więc wolałam się upewnić
- Miała być to niespodzianka... - mówił powoli jednak nadal zdenerwowany. - ...ale mi nie wyszło jej dochowanie. - podniósł swój wzrok na mnie. - Wyjeżdżamy, wyjeżdżamy, razem tylko we dwoje na (...)...hmmm...jutro...? - udał ,że się zastanawia.
- Co?! O mój Boże... Justin... Tak się cieszę! - powiedziałam szczęśliwa i natychmiastowe rzuciłam się w jego ramiona całując go w usta. Justin zachichotał na moją reakcję.
                - Justin, ja już naprawdę więcej w siebie nie zmieszczę. - powiedziałam odsiwając od siebie tależ na którym została...1/3 ...? posiłku ,który jadłam, na co ten westchnął. - No dobrze.
- Odwiozę cię teraz do domu, bo jadę na spotkanie ze Scooterem, po za tym pewnie chcesz się spakować czy coś. - odparł gdy wkładał naczynia do zmywarki. Próbował udawać spokojnego, jednak ja nadal czułam ,że jest z nim coś nie tak.
- Jasne. - przytaknęłam. Mogłam dalej ciągnąc temat jego zdenerwowania, ale wolałam mu tego zaoszczędzić. Ufałam mu. I to był błąd. W końcu sam powiedział ,że powie mi w ,,swoim czasie".
- To weź kluczyki od auta ,a ja zamknę dom. - uprzedził. I zgodnie z jego prośbą pognałam do auta po wzięciu kluczyków z kuchennego blatu.

Justin's POV

                    Kiedy Cat poszła do samochodu odetchnąłem z ulgą. Nie zrozumcie mnie źle. Źle się czułem nie mówiąc jej prawdy o swoim życiu, bo w końcu Melanie i jeszcze nie narodzone moje dziecko ,było już jego częścią. To tak jakbym nie powiedział jej gdzie mieszkam. Przekręciłem kluczyk w drzwiach już ostatni raz i poszedłem do samochodu siadając od strony kierowcy. Cat siedziała wpatrzona w okno, była widocznie czymś zmartwiona.
- Co się dzieje? - zapytałem, gdy wyjechałem już na ulicę.
- Nic. - odparła nawet się na mnie nie patrząc.
- Powiedz mi. - naciskałem. Wiedziałem ,że zapewne tylko się narażam ,ale nie mogłem tak po prostu siedzieć i prowadzić. Wyrzuty sumienia zżerały mnie od środka.
- Po prostu chodzi o to...że czuję ,że nie mówisz mi wszystkiego i to czegoś ważnego. - odparła odwracając bardzo powoli głowę w moją stronę ,gdy staliśmy na czerwonym.
- Daj spokój, Cat. - wzruszyłem ramionami, lecz naprawdę czułem ucisk w żołądku. - Wiesz o mnie więcej niź kto inny. - dodałem. Odagrnąłem jej kosmyk włosów za ucho i pocałowałem długo i czuło w policzek.

                    Gdy pożegnałem się już z Cat ,a ta weszła do domu wyjechałem na ulicę zapalając papierosa. Zaciągnąłem się mocno ,a dym wypełnił moje płuca. Czy byłbym wstanie być z Melanie dla dobra dziecka? Czy byłbym nadal dobrym ojcem nie widując się z nim? Nie byłbym już wogóle ojcem ,a Melanie ułożyłaby sobie życie z kim innym ,a do tego kogoś nasze dziecko mówiłoby ,,tato". Zapewne tak by właśnie było. A zapytana Melanie ,gdy już media ,by się dowiedziały ,co by odpowiedziała? Prawdę? Nie mogłaby
, przecież to by mi zniszczyło życie.  Jedno jest pewne od tego jak się potoczy dalej moje (nietylko) życie  zależało to spotkanie. Przy okazji miałem nadzieję ,że media mnie i Melanie dzisiaj nie upamiętnią w prasie.
                   - Siema Scooter. - powiedziałem na wejściu przybijając z nim piątkę.
- Cześć Justin. - dała znać mi o swojej pbecności Melanie ze swoim nieszczerym uśmiechem.
- Cześć, Melanie. - powiedziałem na odwal.
- Usiądź Justin nakazał mi Scooter i tak zrobiłem zostawiają pomiędzy mną ,a Melanie bezpieczną odległość.
- Pewnie nie jest dla was tajemnicą dlaczego się tu dzisiaj w tym gronie spotykamy. - powiedział.
- Pewnie chodzi o to coś do czego mam być przez 9 miesięcy przywiązana. - skwitowała Melanie.
- To coś to dziecko, Melanie. - poprawiłem ją.
- Cokolwiek. - westchnęła i dodała. - To o co chodzi?
Kiedy miał już Scoot odpowiedzieć zrobiłem to za niego. - Chdzi o to Melanie ,że nie możemy być razem. Zrozum to ja mam dziewczynę i karierę ,dzięki czemu zarabiam ,a to ile zarabiam będzie zależeć od przyszłości naszego dziecka. - wytłumaczyłem, wiem ,że nie powinienem teraz na nią krzyczeć ani przyspażać dodatkowego stresu, ale ta łaska miała w sobie coś takiego ,co doprowadzało mnie do szału. Na moją reakcję już nic nie powiedziała, siedziała cicho bawiąc się swoimi długimi, ciemnymi włosami.
- Uspokój się Justin. - nakazał mi Scoot. - Nie chcę żebyście się tu teraz kłócili, trzeba coś ustalić...

Jenny* - tak nazwałam gosposię Justina.




*****************************************
Tak bardzo was przepraszam za 3 tygodniową nieobecność.
W moim życiu ostatnio zaszło dużo zmian: tych dobrych i tych złych.
Oprócz tego za miesiąc mam mieć egzaminy, które niestety ,ale w pewnej
części zadecydują o mojej przyszłości. Chciałabym się do tego czasu skupić na nauce,
co nie oznacza wcale ,że roździałów nie będzie, tylko będą się pojawiać rzadziej.
Po egzaminach wróce do rutyny pisania i będą się pojawiać co tydzień ,jak wcześniej.
Dziękuje wam ,że mimo to nie zrezygnowaliście z czytania ,co mogę się domyślić
po wciąż rosnącej liczbie wyświetleń i pisaniu do mnie na tt

wtorek, 1 marca 2016

Chapter 30

Cat's POV

                - Wyglądasz obłędnie. Chaz będzie z pewnością zachwycony. - powiedziałam pełna zachwytu odnośnie tego jak wygląda Kylie. Po szkole byłyśmy na zakupach kupić sukienki na wieczór, a makijaż sama jej robiłam. Zawsze interesowały mnie techniki makijażu i fajnie ,że wreszcie mogłam na kimś innym niż tylko sobie je wypróbować.
- Tak myślisz? - zapytała z obawy szatynka.
- Tak. Ale jeżeli chodzi o Chaza ,to nie masz ,co się obawiać. Znam go jak własną kieszeń i doskonale wiem ,co mu się najbardziej podoba. A po za tym on cały czas gada jaka to jesteś idealna. -  powiedziałam zgodnie z prawdą. - Zresztą sama zobacz. - dodałam.
Szatynka powoli odwróciła się w stronę lustra otwierając szeroko buzię. - Cat, to jest... Jezu, jesteś genialna. - wykrzyknęła w zachwycie przytulając się do mnie. - On naprawdę tak mówi? - zapytała po chwili.
- Jesteś jego oczkiem w głowie i mówi tak cały czas. - odpowiedziałam i powróciłam do wykonywania kresek na własnych powiekach. Ta natomiast zajęła ubieraniem się, czym i ja chwilę później.
             Już chwilę później brunetka miała na sobie to ,a ja to.
- Wyglądasz niesamowicie. - pochwaliła mój dobór stroju ,na który popatrzyłam wątpliwie.
             Kiedy zeszłyśmy na dół, chłopaki już na nas czekali. Justin wyglądał cudownie, zresztą jak zawsze. Chaz od razu pomknął do swej ukochanej, a Justin podszedł do mnie. - Jezu, Cat będziesz się musiała dzisiaj nieźle pilnować bym Cię nie przeleciał. - zaśmiał się. - Wyglądasz zajebiście seksownie. - dodał szepcząc mi do ucha. Poczułam ciepło na policzkach. Założę się ,że moje policzki mimo makijażu były już czerwone.
- Ty też. - odparłam przegryzając wargę.
- To, jak idziemy? Impreza nie będzie czekać! - ponaglił nas Chaz ,stojący z kluczykami w dłoni ,obok niego stała uśmiechnięta od ucha do ucha Kylie ,a jej spojrzenie wyrażało radość.
- Ja prowadzę! - zaznaczył.
- Nie ma sprawy, stary. - odparł Justin. Ja i Justin usiedliśmy z tyłu ,Kylie na miejscu pasażera, a Chaz zamykał dom i chwilę później usiadł za kółkiem.
Justin przybliżył się do mnie całując mnie po szyi. - Kochanie, dzisiejsza noc będzie nasza. - wyszeptał i dalej mnie całował. Ja nie zdobyłabym się w tej chwili na żadne logiczne zdanie.
            Chaz zaparkował niemalże przed drzwiami klubu do którego się wybieraliśmy. Multum paprazi już czekało na pojawienie się Justina i starało się zapewne już wcześniej o wejście do klubu ,by porobić mu jak najwięcej zdjęć, bądź o dobre miejsce przy samochodzie. Paparazi okrążyli dosłownie samochód ,a ochroniarze Justina próbowali ich odciągnąć ,choćby od drzwi samochodu ,byśmy mogli wyjść. Niestety, mimo tego ,że drzwi udało nam się otworzyć ,to wejść do klubu bez migających nam fleszy przed oczami się nie obyło.
             Po jakichś 5 minutach przepychanki przez paparazzich znaleźliśmy się w klubie. Justin widocznie odetchnął z ulgą ,zresztą nie tylko on. To jest taka rzecz ,której mu współczuje. - To co zamawiamy? - zapytał Chaz. - Ja, piwo. - odezwał się Justin. - Czyli my piwo. A dziewczyny? - zwrócił się do nas. - Ja mojito. - poinformowała Chaza Kylie. - To samo. - dodałam ,gdy Chaz czekał jeszcze tylko na moją decyzję. - A czy aby nie soczki? - dogryzał nam ,biorąc pod uwagę ,że nie mamy ukończonych 18 lat. Kylie spojrzała na niego groźnie i to wystarczyło. Chaz poszedł złożyć zamówienie ,a my zajęliśmy wolne miejsca przy ścianie. Jutro zakończenie roku szkolnego. Wrzucam na luz. Chaz przyszedł z naszym zamówieniem na tacy. Justin wziął swoje piwo od razu upijając z niego chyba z połowę zawartości. Ja i Kylie natomiast stuknęłyśmy się kieliszkami z naszymi mojito wołając. - Za wolność! -  Nareszcie...
              Gdy w klubie rozbrzmiała piosenka ,,Don't be so shy" (Filatov & Karas Remix) Justin mimo moich licznych odmówień zapędził mnie do tańca. Już w środku piosenki oboje ruszaliśmy się w rytm muzyki. Tańcząc ,tak jak to robili inni. Po piosence przekonałam Justina ,że jak będzie jakiś fajny kawałek to wrócimy na parkiet. Bo na razie nic interesującego nie leciało.
- Zamówiłem kolejną kolejkę. - poinformował nas Chaz ,gdy wróciliśmy do naszego miejsca na kanapach przy stoliku. Miałam usiąść koło Kylie ,ale Justin mnie przeciągnął na swoje kolana, uniemożliwiając mi to.
Upiłam łyk mojego kolejnego mojito i czułam jak alkohol zmienia mój punkt myślenia. Mój umysł pochłania niezwykły spokój. Tym razem sama zaciągnęłam Justina do tańca. Poruszaliśmy się w rytm piosenki. Justin świetnie tańczy, za to u mnie musiało to wyglądać jakoś dziwnie. Nie przejmowałam się tym ,tylko po zakończonej piosence poszliśmy do barku. - Woah, kochanie nie pij
tyle. - zaśmiał się Justin ,a po chwili sam napił się swojego whiskey.
- Od jutra mam wakacje. - przypomniałam mu zaznaczając ,,wakacje".
- Ale jeszcze jutro masz zakończenie. - odgryzł się, przewróciłam oczami.
- Ale dopiero o 11:00, do tego czasu wytrzeźwieję.
- Nie jesteś pełnoletnia.
- Ale dosyć odpowiedzialna jak na swój wiek. - Razem z Justinem zawsze tak sobie dogryzaliśmy, denerwując siebie nawzajem.
- Czy to nie jest Drake? - mimo basów głośnej muzyki w clubie i tak wszystko doskonale usłyszałam. Powoli odwróciłam swoją głowę w kierunku na który wskazywał Justin.
- O cholera. - wymsknęło mi się. Doskonale wiedziałam ,że Justin i Drake to nie zbyt dobre połączenie. Po za tym ,co on tu robił zważając na to ,że w Toronto było wiele klubów, a on akurat musiał udać się do tego samego. Przez chwilę pomyślałam ,że Kylie mogła mieć z tym coś wspólnego, ale ten pomysł zniknął ,gdy zobaczyłam ją równie zdziwioną. Nasze spojrzenia porozumiewawczo się ze sobą skrzyżowały. A ja starałam się odciągnąć myśli Justina od Drake'a. Niestety na próżno, gdyż ten niezauważalnie pomknął w ich kierunku. Drake właśnie witał się z Kylie ,a ta go przedstawiała Chazowi. Boże...będą kłopoty.
         Obserwowałam sytuację od strony barku, gdy ku mojemu zdziwieniu Justin się z nim normalnie przywitał i gadał. Wyszczerzyłam oczy, co zauważył Justin ,gdy odwrócił głowę w moim kierunku gestykulując ręką bym do nich podeszła. Ostrożnie zrobiłam krok w ich stronę. Nie spodziewałam się takiej reakcji w stosunku do Drake'a ze strony Justina. Byłam mile zaskoczona.
          Podeszłam do nich witając się z Drakiem na zasadzie ,,Cześć". Dla Drake'a niespodziewane spotkanie było równie niezręczne. Justin objął mnie w pasie.
- Chcesz coś do picia? - zwrócił się do Drake'a.
- Nie dzięki. Właściwie to jestem umówiony ze znajomymi w innej części klubu, więc będę już szedł. - wzruszył ramionami.
- Jasne, to do następnego. - odparł Justin.
- To do jutra! - dodała Kylie ,która na pierwszy rzut oka ,była już nieźle wstawiona i teraz razem z Chazem się do siebie przytulali.
- To na razie stary. - powiedział Chaz zwracając na siebie naszą uwagę.
- Cześć, do następnego. Cześć, Cat. - i oczywiście musiał dodać moje imię. Czułam jak mięśnie Justina się napinają, ale sam w sobie jest spokojny.
- Cześć, Drake. - powiedziałam najnormalniej jak potrafiłam.
Gdy zniknął nam z oczu. Odwróciłam się do Justina oplatając swoimi rękoma jego szyję i całując go w usta, co odwzajemnił.
- Powiesz mi o co chodzi? - zapytałam ,gdy się rozluźnił mając na myśli sytuację ,która miała miejsce przed chwilą.
- Co masz na myśli? - zapytał udając ,że nie wie o co chodzi.
- Hmm... Zastanówmy się: Ty i Drake normalnie rozmawiający ze sobą. Coś mi tu nie pasuje. - powiedziałam jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
- Przesadzasz. Jesteś zbyt podejrzliwa, Cat. - wzruszył ramionami i przytulił się do mnie.
- Cat, wiem ,że ty i Drake tylko się przyjaźnicie i ufam tobie. Coś w tym złego? - już miałam zaprzeczyć ,gdy dodał. - Przeprosiłem go za to jak ostatnio zareagowałem i tyle. - moje usta utworzyły się w coś co mogło przypominać literę o. Pomyśleć ,że Justin robił to wszystko dla mnie. Zrobiło mi się ciepło na sercu. Może i ja powinnam przeprosić Melanie?
- Dziękuję. - powiedziałam przytulając się do jego torsu, a on pogłaskał moje włosy.
- Choć, zabieramy się z stąd. Kylie i Chaz chyba poszli za daleko. - powiedział. Kiwnęłam głową przyznając mu rację.

Justin's POV

        - Dobra, stary my będziemy się zbierać. Tylko nie prowadź po pijanemu i weź taksówkę. - napomniałem Chaza. Ktoś z moich pracowników weźmie samochód, natomiast ja i Cat też pojedziemy dzisiaj taksówką.
- Jasne. - powiedział Chaz i razem z Kylie poszli na parkiet tańczyć. Natomiast ja i Cat ruszyliśmy do wyjścia. Wziąłem ją za rękę próbując odciągnąć od nas szalony tłum ( paparazi).
          Chwilę później oboje byliśmy już w taksówce. Podałem taksówkarzowi swój adres ,a on wyjechał na drogę. Przytuliłem do siebie Cat całując ją czule w czoło. Popatrzyła się na mnie i wtuliła się we mnie mocniej.
           Zamknąłem drzwi i poszliśmy z Cat do sypialni. Cat stała nie wiedząc co ze sobą zrobić. Zdjąłem z siebie koszulkę, ukazując swoją klatę, na którą Cat się patrzyła.
- Moje oczy są tu. - zaśmiałem się wskazując na swoje oczy, przez co zwróciłem na siebie jej uwagę. Przewróciła oczami. Popchnąłem ją na łóżko. Siadając na niej okrakiem zacząłem całować jej szyję. Ssałem, zaczepiając zębami ,przez co na jej skórze pojawiła się widoczna malinka. Przejechałem językiem po swojej dolnej wardze i wtopiłem swoje usta w jej. W naszą grę dochodziły języki. Z cudem pozbyłem się jej sukienki, teraz miała na sobie tylko stringi i stanik, którego zresztą się pozbyłem. Zacząłem pieścić jej piersi i czułem jak oddała się rozkoszy.

Cat"s POV

           Gdy Justin zaczął pieścić moje piersi, po prostu mu się oddałam, nie mogąc wydukać słowa ,czy choćby sprawić by powróciła między nas mała tak zwana ,,przestrzeń osobista". Postanowiłam także wziąć udział w naszej grze. Rozpięłam jego spodnie i próbowałam je z niego zdjąć w czym mi pomógł. W taki właśnie sposób Justin znalazł się w samych bokserkach, zaczęłam pieścić jego męskość jedną ręką, która z każdą chwilą stawała się coraz twardsza. Kiedy Justin miał mi już zdejmować stringi, moja podświadomość się obudziła. Nie byłam na to gotowa. Może i to brzmi dość banalnie ,bo mimo iż jesteśmy już tyle czasu ze sobą nie uprawialiśmy jeszcze seksu, a przecież wiem doskonale ,że Justin już jest po i gdyby chciał mógłby bez problemu z jakąś laską to robić i do tego modelką, ale ja po prostu nie byłam na to przygotowana. Wiedziałam ,że chcę tego z nim, ale nie teraz. - Justin, nie jestem na to jeszcze gotowa.





********************************************************************************
Cieszę się ,że podoba wam się mój blog. Dzisiaj Justina urodzinki <3 hfhfbhguhbfhdushfytewqu

niedziela, 21 lutego 2016

Chapter 29

Justin's POV

                   Gdy wszedłem do studia przywitało mnie baczne spojrzenie Scootera. - Siema, Scooter. - przywitałem się z nim tak jak to zawsze robiłem, nie podziałało, gdyż ten wyraźnie nad czymś myślał. Czyżby szykowały się jakieś kłopoty?
- O co chodzi? - zapytałem w końcu, cały zdezorientowany sytuacją.
- ,,Justin Bieber widziany z Melanie Benson", ,,Justin Bieber kłóci się ze swoją dziewczyną we wszystko wmieszani znajomi pary", ,,Justin Bieber ma kochankę?", ,,Justin Bieber bije znajomego swojej dziewczyny"... - wyczytywał kolejną plotki o mnie, z których jakieś 50% to prawda. Paparazzi jak zawsze muszą we wszystko nos wtykać i o tego typu rzeczach, w których wychodzę na największego dupka, z setki razy pisać ,ale jakoś o dobrych rzeczach typu wydanie płyty to może z raz napiszą? Moje rozmyślenia przerwał głos Scootera. - Mam czytać dalej?
- Nie... - urwałem. - Nie trzeba... - mimo wszystko i tego ,że większość była wielkim nieporozumieniem, było mi strasznie głupio. Przynajmniej przez to ,że moja ,,kochanka" była w ciąży. Gdzie ja miałem głowę?
- Też tak myślę. - skomentował. - I jak zamierzasz mi to wyjaśnić?
- Nie wiem. Nie mam na to wyjaśnienia. - wzruszyłem ramionami.
- Owszem masz, Justin. - przewrócił oczami.
- O ile dobrze pamiętam ,to w najbliższym czasie, nie masz żadnej sesji, a już na pewno nie z Melanie.
- To już nie można spotkać się z koleżanką. - udałem.
- Bądźmy szczerzy, Justin ,ty jej nawet nie lubisz...
- Może się coś zmieniło.
- Błagam Cię, Justin ludzie się tak szybko nie zmieniają. - powiedział i miał rację. - To zamierzasz mi powiedzieć prawdę.
- Dobrze. - powiedziałem.
- Czekam. - skomentował.
- Bo Melanie jest w ciąży. - powiedziałem przyciszonym tonem ,ale Scooter i tak to dobrze usłyszał.
- Justin, nie mów mi tylko ,że to twoje dziecko. - wstał zastanawiając się nad czymś.
- Niestety. - powiedziałem prawie ,że niesłyszalnie, no ale nie dla wszystkich.
- I jak zamierzasz ,to rozwiązać? - zapytał.
- Proponowałem jej usunięcie. Nie będę z nią i z wielu względów nie mogę, po za tym nie uważam ,by nadawała się na matkę. - wytłumaczyłem. - Zaproponowała mi ostatnim razem ,,związek" ,ale ja kocham Cat.
- Trzeba coś z tym zrobić Justin. A przede wszystkim nikt nie może się o tym dowiedzieć, to może Cię zniszczyć. - powiedział.
- Wiem. - odparłem, ciągnąc za końcówki swoich włosów.
- Trzeba ją do tego przekonać. - powiedział w końcu ,bo długim na myśleniu.
- Co masz na myśli...?

Cat's POV

                - O której macie samolot? - skierowała ciocia pytanie do moich rodziców ,gdy jedliśmy obiad.
- O 19-stej. Więc na lotnisku musimy być gdzieś tam o piątej. - powiedział tata. A ja tylko słuchałam ich rozmowy zajadając się bezmięsnym spaghetti cioci. Szczerze, nie będę tęsknić.
- Więc musimy wyjechać za jakąś godzinę. - powiedziała ciocia.
- Cat zbliżają ci się wakacje. Pomyśleliśmy ,że mogłabyś do nas do Angli przylecieć. - zaproponowała mama.
- Pomyśle o tym. - powiedziałam nie zbyt zadowolona z propozycji. Było mi tu dobrze ,a w Angli nikogo nie znałam ,więc wizja mnie samej w Londynie, a rodziców w pracy, niezbyt mi się podobała.
- Mój kolega z pracy ,ma córkę w twoim wieku, myślę ,że mogłybyście się dogadać ,gdybyś postanowiła jednak nas odwiedzić. - kontynuował ,na co przytaknęłam.
                  - Zapomniałam z góry ładowarki. Weźmiesz? - słyszałam odgłosy z przedpokoju. Rodzice się pakowali ,ja grałam na telefonie w ,,Piano Tiles 2" ,natomiast Chaz grał w need for speeda na xboxie.
- Zamierzasz do nich w wakacje pojechać? - zapytał.
- Na razie nie mam tego w planach, może pojadę pod koniec wakacji na jakiś tydzień nie więcej. - wzruszyłam ramionami.
- Spoko. - skomentował i wrócił do gry.
Ja natomiast dostałam widomość.
Justin:
Co dzisiaj robisz, skarbie? :-* Może byśmy się spotkali.

Szybko odpisałam.
Ja:
Chyba się nie uda, zaraz będziemy wychodzić zawieść rodziców na lotnisko i wrócimy zapewne wieczorem.

Otrzymałam odpowiedź zwrotną.

Justin:
ok, w takim razie wpadnę do ciebie wieczorem.

Zaśmiałam się do telefonu.
- Cat, idziesz? - zawołała ciocia.
                     - Będziemy tęsknić. - powiedziała mama przytulając mnie. - Tylko nie narób kłopotów cioci i przemyśl wyjazd. - dodał tata i również mnie przytulił. Po pożegnaniu się ze mną, pożegnali się z moją ciocią.
- Dzięki, Jud. - powiedziała moja mama do cioci.
                     Siedziałam u siebie w pokoju od jakiejś godziny pstrykając zapalniczką, skoro już tylko to mi zostało... i zastanawiając się ,czy Justin mówił serio o tym ,że zamierza do mnie wpaść o tej porze, choć szczerze nawet nie wiedziałam kiedy. Mój pokój wypełniła muzyczka ,,Faded" Alan Walker ,co znaczyło ,że ktoś do mnie dzwonił. Zdziwiłam się ,kiedy okazało się ,że nie był to Justin ,tylko Kylie. Odebrałam i nawet nie zdążyłam powiedzieć ,,cześć" ,gdyż Kylie mi nie dała:
- Hej. Jutro godzina 21:00 idziemy do Extreme Club ,będzie z nami Chaz ,więc weź też Justina. Zgadzasz się? Okej, to cześć.
Cała Kylie, czyli nie mam wyboru i idę ,przynajmniej mogę zabrać Justina ze sobą i będzie też Chaz więc nie będzie tak źle. Ale mam nadzieję ,że Drake'a nie będzie, bo nie za fajnie ,było pomiędzy nim i Justinem.
Gdy tak rozmyślałam o jutrzejszej imprezie i zastanawiałam się co na siebie włożę, drzwi od mojego pokoju się otworzyły ukazując w nich uśmiechniętego Justina. - Tęskniłaś? - niemal natychmiastowo zeskoczyłam z łóżka ,by się z nim przywitać. Owinęłam ręce wokół jego szyi ,a on swoje delikatnie wokół mojej talli i pocałowałam go czule w usta ,dając mu znać ,że właśnie tak było.
                       Byliśmy w trakcie oglądania kolejnego odcinka ,,American Horror Story" na moim laptopie ,gdy sobie o czymś przypomniałam.
- Masz jutro wieczorem czas? - zapytałam.
- Mam ,a co? - pytając się poruszył śmiesznie brwiami na co zachichotałam.
- W takim razie idziemy na imprezę, Kylie do mnie dzwoniła. - powiedziałam.
- Mmm... - przytaknął Justin.
- To znaczyło ,że się zgadzasz? - zapytałam.
- No, tak. W końcu ,ktoś Cię musi przypilnować. - powiedział mając na myśli ,to jak się skończyła ostatnia impreza, na której byłam.
Wróciliśmy do oglądania filmu.
                       O jakiejś trzeciej w nocy zdałam sobie sprawę ,że Justina nie ma w łóżku. Podniosłam się i zauważając otwarte okno prowadzące na taras, udałam się w tamtą stronę ,tam go zastając. Stał tyłem do mnie w samych bokserkach i podpierał się rękoma.
- Czemu nie śpisz? - przytuliłam go od tyłu, on zauważając to złapał moje ręce odwracając się w moją stronę.
- Nie mogłem spać. - wzruszył ramionami. - Ale ty powinnaś, masz jutro szkołę. - dodał ,na co się skrzywiłam uświadamiając sobie to. On natomiast jedną ręką pogładził mój policzek, jego dotyk mnie uszczęśliwiał.
- Już nie mogę się doczekać ,kiedy razem spędzimy te wakacje...


**********************************************************************
Rozdział napisany mimo ,że jestem zawalona nauką :-(. Dziękuję za wasze komentarze pod ostatnim postem, cieszy mnie to ,że czytacie mój blog. :-*


niedziela, 14 lutego 2016

Chapter 28

Cat''s POV

                Zeszłam bardzo powoli na dół obmyślając po drodze w głowie plan strategiczny, jako że takiego nie miałam. Gdy tylko znalazłam się na dole zostałam powitana całusem prosto w usta od Justina. Planu już nie ma. Spięłam się, jako że rodzice siedzieli w kuchni pijąc kawę, z skąd było świetnie widać przedpokój w którym się obecnie znajdowaliśmy. - To co robimy dzisiaj? - zapytał i już miałam pociągnąć go ze sobą w stronę wyjścia, gdy na mojej drodze stanął mój tata. - Dzień dobry. - przywitał się Justin. Ja natomiast stałam tam nie wiedząc co ze sobą zrobić, sorry poprawka nie mogąc nic ze sobą zrobić. - Cat, może przedstawisz nam swojego kolegę. - do taty dołączyła moja mama uśmiechając się do Justina. - yyy... Jasne. To jest... - miałam już przedstawić Justina ,kiedy on zrobił to za mnie i podał rękę mojemu tacie ,a następnie mamie. - Justin, chłopak Cat. - a ja już wypalałam w nim dziury swoim wzrokiem. Zamierzałam go przedstawić jako Justin i tyle ,biorąc pod uwagę ,że to jednak moi rodzice i bałam się reakcji taty na wzmiankę o tym ,że mam chłopaka. Właściwie wiedzieli ,że to Justin ( bo wiadomo prasa itd. ) ,ale samo w sobie, do tego dochodzi jeszcze grzeczność. Moje oczy przybrały kolor purpury, gdy to już nie tylko ja wypalałam oczami dziury w Justinie, ale także tata dodatkowo jeszcze we mnie. - Cat, nie wspominałaś nic o tym ,że masz chłopaka. - przerwała niezręczną ciszę moja mama. Ale przyznam ,że tak jak się domyślałam lepiej przyjęła to niż mój tata, ale chyba każdy ojciec tak reaguje na chłopaka jego córki. Miałam ochotę skomentować to ,,może dlatego ,że się mną nie zainteresowałaś" ,ale w tej chwili dziękowałam jej rozluźnienia sytuacji. - To my będziemy już szli. - powiedziałam ciągnąc Justina za sobą w stronę wyjścia. Gdy już byliśmy na zewnątrz Justin zaczął się śmiać. - Co Cię tak bawi? - zapytałam marszcząc czoło, odwracając się w jego stronę.
- Ty... - powiedział przez śmiech na co przewróciłam teatralnie oczami.
- Aha, a mógłbyś rozwinąć...? - poprosiłam przystając na chwilę. Justin do mnie podszedł.
- Twoje zdenerwowanie. - odpowiedział puszczając mi oczko.
- Dziwisz mi się? - zapytałam.
- Szczerze mówiąc, to nie, dlatego postanowiłem opanować sytuację za ciebie. - odpowiedział dumnie.
- Przedstawiając się tacie jako mój chłopak? - zapytałam. Owszem chciałam to zrobić, ale nie byli oni na to przygotowani, a może to ja nie byłam na to gotowa.
- A czy nie taka jest prawda, skarbie? - zapytał się przeciągając celowo ostatnie słowo.
- Tak, ale... - zaczęłam, próbując w głowie ułożyć oddzielne słowa w jakieś logiczne zdanie.
- Ale...? - oczekiwał mojej odpowiedzi.
- ...ale chciałam to zrobić w odpowiednim momencie ,a nie od tak. - wytłumaczyłam się, ale nie wiem ,czy to coś dało. 
- To dzięki mnie masz już to z głowy. - wskazał na siebie, reklamując się w ten sposób. Potrząsnęłam głową na jego charyzmę, nie potrafiłam się na niego długo gniewać, po za tym rodzice prędzej ,czy później i tak by się o tym dowiedzieli. Justin objął mnie ręką w pasie przyciągając do siebie ,gdy szliśmy do jego samochodu. - To co chcesz dzisiaj robić? - zapytał zwracając tym moją uwagę.
- Nie wiem. A co proponujesz? - zapytałam.
- No nie wiem. To ty chciałaś wyjść. - skomentował.
- Jeżeli masz ochotę spędzić czas pod czujnym okiem mojego taty, wypytującym cię o szczegóły twojego życia i ostrzeganiem ,,że jeśli mnie zranisz ,to tego pożałujesz" ,to zawsze możemy się wrócić. - zaproponowałam dumna ze swojej wypowiedzi.
- To, co kino? - zapytał.
- Właściwie ,to mamy jeszcze do obejrzenia ,,Magic Mike'a". - przypomniałam mu z uśmiechem.
- Ale wiesz co ostatnio widziałem taki fajny zwiastun...czekaj jak to się nazywało... - wykręcał się ,przerwałam mu. - ...,,Magic Mike". Justin jęknął z niezadowolenia ,ale przystanął na to, otwierając mi drzwi od strony pasażera. To miłe z jego strony. A po chwili sam wsiadł po stronie kierowcy włączając przed jazdą radio i ustawiając stację w której leciało właśnie 679 Fetty Wap feat. Monty. Westchnęłam zapinając pasy. Gdy tylko Justin zapiął swoje pasy i wyjechał na ulicę kierując się do swojej posiadłości zaczął rapować.

I'm like, yeah, she's fine
Wonder when she'll be mine
She walk past, I press rewind
Just to see that ass one more time
And I got this sewed up
Remy Boyz, they know us
All fast money, no slow bucks
No one can control us
Ay, yeaaah baby


Pokręciłam głową śmiejąc się po cichu. - Rozumiem ,że to taka zemsta na mnie za film? - zapytałam ,gdy skończył i dojeżdżaliśmy do jego domu, patrząc na to że nasze domy nie były od siebie daleko.
- No jasne, shawty. - powiedział puszczając mi oczko ,gdy na niego spojrzałam, słysząc to jak mnie nazwał. Wybuchłam jeszcze większym śmiechem.
             - Zamówiłem pizze ,możesz włączać już to cholerstwo. - skomentował frustrowany Justin, siadając obok mnie. Wyraźnie się ucieszyłam, że teraz będę miała ja okazję podenerwować go, a blondyn zauważając to przyciągnął mnie do siebie tak ,że nie dzieliły nas już nawet milimetry. Nacisnęłam guzik na pilocie i film się włączył.
Po 10 minutach filmu dzwonek drzwi zadzwonił i Justin poszedł po pizzę. Gdy wrócił z pudełkiem pizzy film się rozwinął i właśnie miał mieć swój wielki występ przed paniami ,,młody". - Boże, jakie on ma ciało. - skomentowałam specjalnie ,by wkurzyć Justina. Justin nie komentując tego przewrócił oczami i zajął się konsumowaniem kawałka pizzy wziętego przed chwilą.
             I tak za każdym razem ,gdy były najlepsze momenty filmu ja komentowałam coś w stylu ,,Jaką on ma klatę..." ,a Justin teatralnie przewracał oczami. - Może i oni mają te swoje sześciopaki ,ale to ja jestem twoim bogiem seksu, kochanie. - skomentował sfrustrowany Justin ,gdy film się skończył. A ja się zaśmiałam na jego komentarz, jednak muszę mu przyznać rację.
- Dzięki Bogu...że to już się skończyło. - wymamrotał przecierając oczy.
- Ale nie zasnąłeś jednak. - skomentowałam.
- Wszystko dla ciebie, po za tym musiałem Cię dopilnować. - zaśmiał się pociągając mnie na swoje kolana tak ,że teraz siedziałam na nim okrakiem. Objęłam rękoma jego szyję i zadowolona powiedziałam nie komentując już drugiej części zdania wypowiedzianego przez Justina. - - To... dobrze ,bo jest jeszcze ,,Magic Mike XXL".
- Tylko nie to... - westchnął z niezadowolenia, uśmiechnęłam się ze swojego kolejnego genialnego pomysłu.
Spojrzałam na telefon ,która godzina, widząc za oknem zmrok. Niestety, ale mam jutro szkołę. Była 22:00.
- Odwieziesz mnie, jest już późno. - zapytałam patrząc mu w oczy.
- Jasne. - zgodził się po czym oderwaliśmy się od siebie.
              - Wsiądź do auta. - powiedział podając mi kluczyki. - Ja tylko zamknę dom. Chociaż nadal jestem za tym ,żebyś u mnie nocowała. - wymamrotał drugie zdanie.
- Chciałabym Justin ,ale wole nie wiedzieć, co by o tym pomyśleli moi rodzice. - westchnęłam kierując się w stronę ferrari do którego wsiadłam. Dwie minuty później Justin zajął miejsce kierowcy. Brama się otworzyła ,a blondyn wyjechał na ulicę.
                 - To ile zostało ci jeszcze tej szkoły? - zapytał ,gdy siedzieliśmy w samochodzie przed domem.
- Jeszcze ten tydzień do końca i wakacje mam. - powiedziałam uśmiechając się na samą myśl wstawania o pierwszej po południu. W sumie w szkole już nic takiego nie robiliśmy ,ale chodziłam tam głównie z powodu obecności i ostatnich dni wśród znajomych przed 2 miesięcznym wolnym.
- Nareszcie. Będziemy mieli czas dla siebie. - skomentował przysuwając się do mnie bliżej. Zaczął całować mnie niedbale po szyi ,którą przechyliłam ze względu na  to cudowne uczucie. - Co ty na to skarbie?
- Ja uważam... ,że będzie... cudownie. - powiedziałam. Dotarł od szyi, po brodę do moich ust ,gdzie złożył długi namiętny pocałunek. Jedną ręką obejmowałam jego szyję ,a drugą pociągnęłam lekko za końcówki jego włosów. Ten pogłębił pocałunek wtapiając swoje usta w moje, obejmując mnie ręką w tali. Nasze usta ruszały się synchronicznie. Justin swoją rękę z tali przesunął na moją nogę przesuwając ją niebezpiecznie blisko mojej kobiecości ,co sprawiło ,że oprzytomniałam, zabierając ją z stamtąd i żegnając się z nim.
Pocałowałam go czule w usta i zostawiłam zdezorientowanego kierując się w stronę domu. Gdy przeszłam obok kuchni mama i tata pracowali na swoich laptopach więc nawet nie zauważyli ,że weszłam ,co wykorzystałam wbiegając po schodach na górę do swojego pokoju, gdzie się przebrałam w piżamę i włożyłam słuchawki do uszu wsłuchując się w dobrze znaną mi melodię ,,Roses" The Chainsmokers feat. Rozes ,gdy już leżałam w łóżku. Nie zauważyłam ,gdy znużył mnie sen...


*********************************************************************************
Rozdział tym razem dłuższy i więcej Justina. Mam nadzieję ,że wam się spodoba. Mi się już ferie skończyły :-( i wracam do tej szkolnej rutyny. A wy macie, będziecie mieć czy tak jak mi się wam dziś skończyły? Dziękuje wam za wszystkie wyświetlenia, motywacja jest :-). To do następnego ;-)



niedziela, 7 lutego 2016

Chapter 27

Cat's POV

                 Zamarłam, gdy zobaczyłam twarze osób żywo rozmawiających ze sobą...
Razem z ciocią i Chazem u boku stali moi rodzice. Co oni tu robią? Nasunęła mi się jako pierwsza myśl w głowie. Nie mieli pracować w tej swojej Angli? Nie dzwonią, nie piszą, nie interesują się mną i tak po prostu jak gdyby nic przyjeżdżają?
- Cat. - głos mojej rodzicielki przywrócił mnie do rzeczywistości.
- Boże, Cat, nawet nie wiesz jak za tobą tęskniliśmy. - dodał tata z uśmiechem na ustach. Ja natomiast stałam tam jak wyryta. Nie wiedział co powiedzieć i jak ich powitać. Nie chciałam też sobie nagrabić i później znosić to wszystko ,więc z uśmiechem na ustach równie wielkości tego, mojego taty, zrobiłam krok w ich stronę.
Mama uścisnęła mnie jako pierwsza, a potem zrobił to mój tata.
           - Jak długo macie zamiar zostać? - zagadnęłam, gdy usiedliśmy już przy kolacji.
- Zostaniemy 3 dni, a potem wracamy do Angli. - powiedział tata, upijając łyka swojego whiskey.
- Po co przyjechaliście? - zapytałam wytrącona z równowagi.
- Jak to, Cat, stęskniliśmy się za tobą. - kontynuował nadal mój tata, natomiast mama była pochłonięta rozmową z ciocią.
- Ja już będę leciał. - niezręczność panującą przy stolę ,przerwał Chaz.
- Gdzie idziesz? - ciotka także wyrwała się z rozmowy.
- Umówiłem się ze znajomymi. - powiedział i biorąc swój telefon odszedł od stołu, szepcząc mi po drodze do ucha. - Powodzenia.
Ale skoro Chaz sobie poszedł i zostałam ja skazana na tortury sprawiania pozorów bycia zadowolonej z ich przyjazdu też postanowiłam się z tąd zabrać. - Ja już dziękuje, idę do siebie. - powiedziałam z uśmiechem na ustach i od razu skierowałam się do swojego pokoju. Nie miałam ochoty na przebywanie w towarzystwie tych ludzi. Może, jednak lepiej było mi zostać u Justina na noc?              

             Obudziłam się jakoś o czwartej. Skoro wiedziałam ,że już nie zasnę postanowiłam zejść na dół napić się szklanki mleka. Przeglądałam facebooka, po stwierdzeniu ,że ze względu na porę nie ma co oglądać w TV ,kiedy trzask zamykanych drzwi sprawił ,że wstałam na równe nogi.
- Jezu, Chaz, nie strasz. - powiedziałam, kładąc rękę na sercu ,gdy z ciemności panującej na korytarzu wyszedł Chaz.
- A ty nie śpisz? - zapytał, nie spodziewając się ,że mnie zastanie właśnie tutaj o tej porze, gdy wróci.
- A ty nie wiesz ,że nie trzaska się drzwiami w nocy. - przewróciłam oczami i dodałam odpowiadając tym razem na jego pytanie. - Nie mogłam spać.
- Nie dziwię Ci się. - zawtórował mi ,rzucając kluczyki na stół, włącznie z telefonem. Usiadł na kanapie i włączył telewizor.
- A więc jak tam twoi znajomi? - zaśmiałam się poprzez pytanie siadając na moim wcześniejszym miejscu na kanapie.
- Jezu, Cat. Daj żyć. - przewrócił oczami. Zakładam ,że zauważył mój sarkazm.
- No, co pytam się tylko, jak twoi znajomi... - kontynuowałam.
- Cat. Ty i ja dobrze wiemy ,że to nie z nimi się spotkałem. - powiedział pewnym tonem ,przełączając kanał na... kreskówki. I pomyśleć ,że to ja jestem młodsza?
- W takim razie możesz mi wreszcie powiedzieć kim ona jest. - upomniałam go ,a on niechętny zagarnął się wreszcie do opowiedzenia mi o pani tajemniczej. - Dziewczyna z którą się spotykam nazywa się Kylie, jest w twoim wieku. - całą swoją wypowiedź skrócił do podstawowych informacji. Kylie, mój wiek? Zakładam, że była to ta Kylie.
- Długo jesteście razem? - zapytałam, nadal układając sobie całość w głowie. W sumie cieszyłam się ,że Kylie była z Chazem. Wiem, że Chaz to dobry chłopak, a Kylie to równie sympatyczna dziewczyna. Pasowali do siebie.
- Jakieś pół roku. - powiedział.
- Pół roku... - powtórzyłam. - I ja nic nie wiedziałam przez te cholerne pół roku?! Chaz, przykro mi właśnie moje zaufanie co do ciebie spadło. - zaśmiałam się, a on natomiast udał naburmuszonego, długo tak nie wytrzymał, albowiem oboje wybuchneliśmy śmiechem i do szóstej oglądaliśmy kreskówki, kiedy to Chaz postanowił iść spać ,a ja wziąć przysznic.
             Gdy wyszłam z pod prysznica ubrałam się w to po czym zeszłam na dół, pewna spotkania z rodzicami. Okazało się jednak ,że ich tam nie zastałam, bo odsypiali wczorajszy lot. No i w sumie dobrze. Pomyślałam i wyjęłam jogurt z lodówki i jak zawsze przeglądając do tego instagrama go zjadłam.
              Niespiesznym krokiem, bowiem miałam jeszcze 15 minut, udałam się do szkoły. Naszła mnie cholerna ochota zapalania. Niestety, będę musiała z tym skończyć... Obiecałam to Justinowi i postaram się dotrzymać słowa, chociaż po tym wszystkim sprawiło ,by to iż bym lepiej się poczuła.
              Obok mnie stojącą pod klasą stanęła zasapana Kylie. - Jezu, myślałam już ,że nie zdążę.
Gdy nauczycielka wyszła z pokoju nauczycielskiego i kierowała się już pod naszą salę, miałam ochotę z stamtąd zwiać, zresztą jak zawsze i tak jak inni. Ale gdy nakazała napisać ,,Lekcja, temat" ,to chciało mi się wymiotować. Oceny wystawione...no ale co z tego, skoro zostało jeszcze parę dni do końca roku szkolnego.
                W czasie przerwy obiadowej udało mi się złapać Drake'a i usiedliśmy razem. - Drake, tak bardzo Cię przepraszam za Justina ,on po prostu bywa nie obliczalny i zazdrosny. - powiedziałam. Było mi strasznie głupio, bo gdyby nie ja, to nie był by tego świadkiem, no a raczej poszkodowanym.
- Jest spoko, Cat. Mną się nie przejmuj. Po za tym nie dziwie mu się ,bo gdybym miał taką dziewczynę jak ty ,to też bym był zazdrosny i to o każdego z kim byś gadała. - zaśmiał się by rozładować atmosferę. Jednak mi nie było do śmiechu.
- Więc jak tam z wami? Wyjaśniliście sobie to? - zapytał ,gdy się przez długi czas nie odzywałam.
- Tak i jest już między nami dobrze. - powiedziałam ,po czym zajęliśmy się jedzeniem.
                Do domu wracałam razem z Kylie ,to też mogłam z nią zamienić słowo. - Wiem ,że chodzisz z moim bratem. - powiedziałam, gdy ta kończyła palić swojego papierosa. Pytała się wcześniej ,czy nie chcę ,ale jej odmówiłam. Justin, by to pochwalił. - Wiem ,że się spotykasz z Chazem. - wyjaśniłam ,bo chyba za bardzo mnie nie zrozumiała.
- Wiem, że Chaz to twój brat. - czyli jednak. - Cat, mam nadzieję ,że nie masz nic przeciwko? - dodała, dla pewności.
- Nie, no co ty. Ja się z tego cieszę, bo wiem ,że będziecie razem szczęśliwi. - uspokoiłam ją.
- To dobrze. - powiedziała, zadowolona moją odpowiedzią, po czym się pożegnałyśmy ,bo byłyśmy obok jej domu. Natomiast ja szłam do swojego ,gdzie czekały mnie rozmowy z rodzicami i udawanie ,że wszystko jest okej.
                 Słuchałam u siebie ,,Set Fire to the Rain" Adele, gdy dobiegł mnie głos cioci z dołu. - Cat, Justin przyszedł! - cholera, zapomniałam o tym ,że rodzice nie wiedzą ,że mam chłopaka...


niedziela, 31 stycznia 2016

Chapter 26

Cat's POV

       - Czy ,,my" jeszcze jesteśmy? - usłyszałam po jakichś 2 minutach niezręcznej ciszy. I nie mogłam uwierzyć w to co słyszę...
- Co...? - zapytałam raczej sama siebie. Zaszkliły mi się oczy, a w głowie nie było nic oprócz powtarzanej wypowiedzi Justina z przed chwili.
- Dobrze wiem ,że słyszałaś. Zapytałem czy widzisz w ,,nas" jeszcze jaką kolwiek przyszłość... - powiedział stanowczo.
- Co...? - powtórzyłam drżącym głosem. Nie chciałam tego słyszeć. Nie chciałam ,żeby to tak się skończyło, ale równocześnie nie miałam dość siły ,by walczyć o ten związek. Improwizowałam. Odpięłam pas i wyszłam z samochodu kierując się w stronę drogi z której dopiero co przyjechaliśmy. Usłyszałam za sobą dźwięk zamykanych drzwi i kroków w moją stronę. Szłam dalej, nie myślałam już o niczym ,a z moich oczu leciały łzy. Czy to naprawdę był już koniec?
- I co?! Tak po prostu zamierzasz się poddać?! - usłyszałam donośny głos za sobą. Mimo to nie odwróciłam się w stronę z której dochodził.
- Zamierzasz mnie tak ignorować, huh?! - krzyknął.
Odwróciłam się napotykając jego spojrzenie pełne bólu. - A ty? - zapytałam.
- Co ja? - zapytał.
- Justin, zrozum że nie jestem rzeczą ,którą się przez chwilę pobawisz ,a potem zamieniasz na nową. Też mam uczucia i twojej drugiej zdrady nie zniosę. - powiedziałam najbardziej stanowczo jak umiałam.
- Jak możesz mówić ,że tak mógłbym o tobie pomyśleć?
- Tak mi to pokazujesz. - powiedziałam i zamilkłam, kiedy jego spojrzenie stało się bardziej pszeszywające (natarczywe). Spojrzał w dół ,a wtedy dokończyłam swoją kwestię. - Powiesz mi teraz całą prawdę ,albo znikam z twojego życia raz na zawsze. - usłyszałam westchnięcie.
- Dobrze, ale chodźmy do środka. Chcę rozmawiać tylko z tobą. - powiedział wskazując na paparazi za bramą. Ups...
             Usiedliśmy na kanapie w salonie w odcieniach szarego. Justin pociągnął za końcówki swoich  włosów ze zdenerwowania.

Justin's POV

                  - Więc, co chcesz wiedzieć. - przerwałem ,,narastającą temperaturę" w tym pokoju. Cat od razu przeszła do rzeczy ,a z jej oczu można było jedynie wyczytać smutek i zawiedzenie. - Co Cię łączy z Melanie i jak długo to trwa?
Przełknąłem ślinę, układając w głowie odpowiedź. Co mnie z nią łączy? Dziecko. Jak długo to trwa? Najpierw ,by musiało coś być ,by trwać. - Ja i Melanie ,to temat skończony... - przerwałem na chwilę ,by sprawdzić reakcję Cat. Ta słuchała w skupieniu moich słów zapewne przygotowując się na najgorsze. Wiedziałem ,że powinienem jej powiedzieć teraz całą prawdę ,ale nie potrafiłem. Tak ją kochałem ,że nie chciałem stracić. Wybrałem oczywiście tą łatwiejszą drogę. - Zdradziłem Cię z nią wtedy ,ale od kiedy do siebie wróciliśmy nie zrobiłem tego z nią, ani z jakąkolwiek inną dziewczyną. Tylko z tobą. Niestety, nie tylko nas ,ale mnie i Melanie łączy pewna przeszłość, która teraz próbuje nas skłócić. Cat, kocham tylko ciebie, jej nie i innej też nie. - kiedy skończyłem mówić poczułem jak Cat się odpręża.
- Jaka przeszłość was łączy? - zapytała.
- Kiedy my zerwaliśmy ze sobą ,to ona się do mnie doczepiła wprowadzając w całą tą swoją szajkę. Znajomi ćpuny, imprezy, nielegalne wyścigi i... seks. Zmieniłem się, Cat i nie chcę mieć z nimi już nigdy więcej do czynienia po prostu muszę to zakończyć. A skoro Melanie o tym wie to szantażuje mnie przeszłością, by moi fani się o niej dowiedzieli. Albo to ,albo ty będziesz wszystko wiedzieć. Tak sobie wymyśliła... Oprócz tego łączy nas współpraca w modelingu. - kiedy zakończyłem swoją wypowiedź, Cat nadal nie wypowiedziała ani słowa ,widocznie nad czymś myślała.
- Cat? - zapytałem cicho, szturchając swoim ramieniem jej.
- Ostatnie pytanie: czemu mi tego nie powiedziałeś wcześniej, Justin...? - powiedziała spoglądając w moje oczy oczekująco.
- Bałem się ,że źle to zrozumiesz... - powiedziałem
- Tak samo ja myślałam, dlatego odpisałam Ci kłamstwem. - wymamrotała.
- No właśnie... Jeśli chodzi o... - nie dała mi dokończyć. - Jeśli chodzi o Drake'a to spotkałam się z nim wyłącznie po to by coś sobie wyjaśnić.
- Co wyjaśnić? Bo widziałem ,że świetnie się bawiliście... - przewróciła oczami na moją uwagę.
- Chciałam mu uświadomić ,że już mam chłopaka i nie ma po co do mnie startować, więc opowiedział mi o swojej ,,byłej", która jest ponoć szaleńczo do mnie podobna, dlatego to wszystko. - gdy skończyła swoją wypowiedź, ja tym razem przewróciłem oczami.
- I ty mu wierzysz? - zapytałem.
- Justin, to tylko i wyłącznie przyjaźń, wyluzuj. Nie byłabym z Drakiem, nawet wtedy ,gdy byśmy zerwali. - ostatnie powiedziała ciszej już na mnie nie patrząc, tylko w dół.
Podniosłem się z kanapy klękając naprzeciwko niej, podniosłem jej podbródek, by na mnie spojrzała. - Nawet tak nie mów, okej...? - wyszeptałem w jej usta. Ta kiedy miałem już ją pocałować się otrząsnęła. - Masz go przeprosić.
- Kogo? - udałem ,że nie mam pojęcia o kim mówi.
- Drake'a.
- Nigdy w życiu. - wymamrotałem wstając na równe nogi...nawet jego imię mnie już drażniło.
- Justin... - westchnęła.
- Co? Nawet jeśli nie miałem wystarczających powodów ,by go walnąć dzisiaj ,to miałem je wcześniej, na przykład to ,że dał Ci NARKOTYKI. - pokreśliłem, na co już nic nie powiedziała.
                - Ałłłłłłłłł... - powiedziałem przez zęby. Siedzieliśmy w łazience, a Cat mi oczyszczała ,,ranę" wodą utlenioną. Błagam niech te tortury się skończą...
- Justin, nie zachowuj się jak dziecko. - skomentowała.
- Ale to na serio boli. - wytłumaczyłem się.
- Wiem, ale jesteś dużym chłopcem. - wywnioskowała i po chwili dodała. - Po za tym już skończyłam.
- Dziękuje skarbie za te tortury. - zaśmiałem się w podziękowaniu i pocałowałem ją w czoło.
- Nie wiedziałam ,że jestem aż takimi torturami. - skomentowała ,śmiejąc się po kryjemu.
- Ty nie ,ale to cholerstwo to już tak. - wskazałem na wodę utlenioną.
                - Zostań u mnie na noc. - powiedziałem ,gdy opuściliśmy pomieszczenie.
- Wiesz, że chciałabym ,ale jutro mam szkołę. - wzruszyła ramionami.
- To odwiozę Cię jutro rano do niej. - wpadłem na genialny pomysł ,który chwilę później zgładziła Cat. - Ale Chaz może być zły...po za tym ciocia dzisiaj wraca z wyjazdu służbowego, nie chciałabym żeby sobie coś pomyślała... - westchnąłem.
- W takim razie chodź obejrzymy jeszcze coś i potem Cię odwiozę, OK? - zaproponowałem i przypominając sobie coś dodałem. - I nawet nie próbuj mi się wymigać pracą domową, bo wiem ,że oceny są już wystawione. - zarumieniła się na moją uwagę i przystała na moją propozycję mówiąc ciche. - OK.

Cat's POV

               Po sprzeczce o to co oglądamy przystanęliśmy na ,,Need for speed". Będę szczera mimo tego ,że jestem dziewczyną to lubię filmy pełne akcji, wyścigów i szybkich, sportowych aut, a Justinowi ten film tym bardziej pasował, no bo wiadomo... Tak wiem dobrze ma ze mną chłopak, hahahaha
               - Zakład ,że Dino pójdzie siedzieć za śmierć Pete? - zagadnął Justin ,kiedy była scena ,że samochód ,którym jechał Pete wybuchnął i wyleciał poza most.
- Zakład. - zgodziłam się. - Myślę ,że za śmierć pójdzie siedzieć Tobey ,bo tamten zwieje. - przedstawiłam swoją wersję po czym oznajmiłam śmiejąc się. - Jak wygram ,to następnym razem oglądamy ,,Magic Mike".
- Nieeeeeee... - zaprzeczył Justin.
- Taaaaaaak!
- Dobra, w takim razie jak ja wygram to oglądamy ,,American Pie". - wzruszył ramionami i w śmieszny sposób poruszył brwiami na co przewróciłam oczami.
               - Taaaaaaak! - zaśmiałam się ,gdy okazało się ,że wygrałam zakład i teraz to ja poruszyłam śmiesznie brwiami ,na co oczywiście blondyn przewrócił oczami.
- Miałaś szczęście... - skomentował.
- Nie twierdzę ,że nie. - wzruszyłam ramionami.
- Będę musiał wziąć jakieś dobre proszki nasenne ,to może jakoś to będzie... - powiedział mając na myśli film ,który obejrzymy kolejnym razem.
- Nie będziesz niczego brał, a jeżeli zaśniesz na filmie ,to się nie martw, będę Cię budzić w najlepszych momentach. - oznajmiłam na co Justin jęknął z niezadowolenia.

                 - Wpadnę jutro do ciebie ,po wywiadzie. - oznajmił blondyn ,gdy siedzieliśmy w samochodzie przed moim domem.
- Już nie mogę się doczekać. - zaśmiałam się ,a blondyn wtopił się w moje usta obejmując rękoma moją twarz, ja w jego też. Zahaczaliśmy o swoje usta w pocałunku, chcąc więcej i więcej. Przerwałam to, Justin zdezorientowany na mnie spojrzał, ja tylko cmoknęłam go przelotnie w usta mówiąc - To do jutra. - i wyszłam z samochodu ,nim kompletnie bym się zaczerwieniła.
                 Gdy weszłam do domu usłyszałam parę głosów. Zdjęłam buty i z ciekawości poszłam do kuchni skąd dochodziły ,by dowiedzieć się do kogo należały. Zamarłam ,gdy zobaczyłam twarze osób żywo rozmawiających ze sobą...

******************************************************************************
Wróciłam już, więc rozdział trochę dłuższy od poprzedniego ;-) mam też już stały dostęp do neta więc myślę ,że z kolejnymi nie będzie problemu.
Niesamowicie mnie cieszy ,że tak dużo osób odwiedza i czyta mojego bloga... Dziękuje wam
Jeżeli mieli byście jakiekolwiek pytania piszcie na Twiterze do @BeJatrine ,chętnie odpowiem.